pro-cycling.org

MŚ 2012 - indywidualna jazda na czas elity mężczyzn:

1 Tony Martin (Ger) 58:38.80
2 Taylor Phinney (USA) 00:05.37
3 Vasil Kiryienka (Blr) 01:44.99
4 Tejay Van Garderen (USA) 01:49.37
5 Fredrik Carl Wilhelm Kessiakoff (Swe) 01:50.56
6 Dmitriy Gruzdev (Kaz) 01:56.44
7 Jan Barta (Cze) 02:12.49
8 Alex Dowsett (GBr) 02:26.06
9 Alberto Contador Velasco (Spa) 02:30.00
10 Adriano Malori (Ita) 02:40.54
...
26 Maciej Bodnar (Pol) 03:46.06

MŚ 2012 - wyścig wspólny elity mężczyzn:

1 Philippe Gilbert (Bel) 6:10:41
2 Edvald Boasson Hagen (Nor) 00:04
3 Alejandro Valverde Belmonte (Spa) 00:05
4 John Degenkolb (Ger)
5 Lars Boom (Ned)
6 Allan Davis (Aus)
7 Thomas Voeckler (Fra)
8 Ramunas Navardauskas (Litu)
9 Sergio Luis Henao Montoya (Col)
10 Oscar Freire Gomez (Spa)
...
46 Marek Rutkiewicz (Pol) 02:21
53 Jarosław Marycz (Pol)
61 Michał Gołaś (Pol)
101 Przemysław Niemiec (Pol) 08:55
102 Jacek Morajko (Pol)

HISTORIA

Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym to jednodniowa impreza za organizację której odpowiada Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI). W wyścigu tym, w odróżnieniu od innych wyścigów, startują ekipy narodowe a nie drużyny zawodowe. Zawody rozgrywane są w kolarstwie corocznie (wyjątkiem były lata 1939-1945, kiedy z powodu wojny się nie odbyły). Miejsce zawodów z każdym rokiem się zmienia, a ostatnie przepisy mówią o tym, że raz na siedem lat muszą się one odbywać poza Europą.

Pierwsze Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym odbyły się w 1921 roku i była to impreza dla amatorów. Zawodowcy ruszyli na swoje zawody dopiero w 1927 roku a ich pierwszym zwycięzcą był słynny Alfredo Binda (na zdjęciu). Zresztą Włoch wygrał je jeszcze w swojej karierze dwukrotnie, dzięki czemu jest jednym z czterech kolarzy, którzy dokonali takiego wyczynu. Obok Bindy do grona trzykrotnych zwycięzców należą: Belgowie Rik Van Steenbergen i Eddy Merckx oraz Hiszpan Oscar Freire.

Jednak tylko jednemu z nich udało się obronić ten tytuł rok po roku, a był nim Van Steenbergen (lata 1956-57). Oprócz niego takiej sztuki w historii dokonywali: jego rodacy Georges Ronsse (1928-29) i Rik Van Looy (1960-61) oraz Włosi Gianni Bugno (1991-92) i Paolo Bettini (2006-07). .

Jak widać Belgowie dominują w tych statystykach, co nie powinno dziwić, gdyż zawsze uważano ich za specjalistów od wyścigów klasycznych. Naród ten wygrywał najczęściej Mistrzostwa Świata bo, aż 25 razy. Kolejnymi w kolejności są: Włosi (18 razy), Francuzi (8 razy), Holendrzy (7 razy), Hiszpanie (5 razy), Amerykanie i Szwajcarzy (3 razy), Niemcy (2 razy) oraz po jednym razie ma Wielka Brytania, Irlandia i Łotwa.
Niestety w zawodowym peletonie nasi rodacy nie wygrali ani razu. Najbliżej tego był Zbigniew Spruch, który w 2000 roku w Plouay zajął drugie miejsce (pokonał go tylko Łotysz Romans Vainsteins). O ile w zawodowym peletonie nie zdobyliśmy najwyższego stopnia podium to w kolarstwie amatorskim (specyficznym dla bloku wschodniego) udało nam się wywalczyć tytuł Mistrza Świata. Polacy cztery razy okazali się najlepsi a byli to: Szurkowski (1973), Kowalski (1974), Piasecki (1985) oraz Halupczok (1989).

W 1995 zakończył się jednak podział na kolarstwo amatorskie i zawodowe. Od tego czasu rozgrywane są już tylko jedne Mistrzostwa Świata. W zastępstwie wyścigu amatorów stworzono jazdę w kategorii U-23 czyli dla młodych kolarzy, którzy nie ścigają się jeszcze w zawodowym peletonie.

Rok przed tymi zmianami, czyli w 1994, Mistrzostwa Świata zostały wzbogacone o rywalizację jazdy na czas. Najlepszym w pierwszym historycznym pojedynku, na trasie w Agrigento, był Chris Boardman z Wielkiej Brytanii (złoty medalista z Barcelony z toru, 3-krotny posiadacz rekordu w jeździe godzinnej). Śledząc jednak historię kolarstwa, to pierwszym nieoficjalnym zwycięzcą jazdy na czas był Learco Guerra. Dlaczego nieoficjalnym? Ponieważ w 1931 roku w Kopenhadze z przymusu zmienione wyścig ze startu wspólnego na jazdę na czas, był on jednak traktowany jako klasyczne Mistrzostwa Świata.
Tak więc dopiero od 1994 mamy oficjalne rozgrywki w jeździe na czas, które w ostatnich latach zdominowali Michael Rogers i Fabian Cancellara. Australijczyk wywalczył trzy złote krążki, natomiast Szwajcar aż cztery razy był najlepszy na świecie.


TĘCZOWA KOSZULKA


Tęczowa koszulka to dystynkcje Mistrza Świata. Każdy zwycięzca, przez rok, ma zaszczyt nosić ten biały trykot z poziomymi, wielokolorowymi pasami na wysokości klatki piersiowej. Patrząc do dołu kolory na koszulce to: zielony, żółty, czarny, czerwony i niebieski.

Noszenie tej koszulki to jednak nie tylko zaszczyt, ale i obowiązek (za złamanie, którego obowiązuje grzywna finansowa). Zawodnik musi zakładać ten trykot w wyścigach o specjalności, której wygrał Mistrzostwa Świata. Przykładowo jeśli ktoś zwyciężył w jeździe na czas to zakłada ją tylko na czasówki (analogicznie jest sytuacja na torze, MTB itd.). Wyjątkiem, kiedy może jeździć w innej koszulce jest liderowanie w klasyfikacji jakiegoś wyścigu lub Pro Tour (wcześniej Pucharu Świata).
Każdy były Mistrz Świata mimo, iż, nie jeździ już w tęczowej koszulce to może na rękawkach lub kołnierzyku nadał używać kolorowych pasków w celu przypomnienia, że kiedyś zdobył ten tytuł.

Idea stworzenia tęczowej koszulki była oparta na rozpoznawalności Mistrza Świata w peletonie przez kibiców. Ten miecz okazał się jednak obusieczny. Nie tylko kibicie rozpoznawali mistrza, ale także jego rywali mieli ułatwione zadanie w kontrolowaniu jego poczynań. Szybko orientowali się, gdy próbował on uciekać lub miał jakiś defekt.

Niestety w peletonie krąży także negatywne przekonanie o tęczowej koszulce, jest to swego rodzaju klątwa. Czasami zdarzało się bowiem, że kolarze, którzy wygrali Mistrzostwa Świata, mieli potem fatalny rok.
Pierwszym takim incydentem jest sytuacja z 1965 roku, kiedy to Brytyjczyk Tom Simpson zdobył mistrzostwo. W przerwie międzysezonowej doznał on niestety poważnego złamania nogi, podczas jazdy na nartach, w wyniku czego w sezonie nie mógł cieszyć się z noszenia tego trykotu.

Druga ofiara klątwy jest już niestety tragiczniejsza. Zwycięzca z 1970 roku, Jean-Pierre Monseré (na zdjęciu), zapłacił najwyższą cenę. Kolarz, jadąc w tęczowej koszulce, 15 marca 1971 roku, został uderzony przez samochód podczas GP Retie i zmarł. Był on w tym czasie uważany za jeden z największych talentów o czym świadczyło zdobycie przez niego ów mistrzostwa w wieku 22 lat.
Po tym wydarzeniu wydawało się, że jest już wszystko w porządku. Nie notowano żadnych poważniejszych wypadków jakie spotykały kolarzy w tęczowej koszulce. Dopiero ostatnie lata przypomniały o istnieniu rzekomej klątwy.

W 1997 roku zwycięzcą był Laurent Brochard, który w kolejnym roku był uczestnikiem jednej z największych afer dopingowych - sprawy Festiny.
Podobny los spotkał zwycięzcę z 2003 roku Davida Millara, który został także przyłapany na dopingu (do czego się przyznał) i zawieszono go na dwa lata. Brytyjczyk stracił także tytuł Mistrza Świata w jeździe na czas.

Kolejny kolarz dotknięty klątwą to Igor Astraloa, niespodziewany triumfator z 2003 roku. Po tym sukcesie przeszedł on do dobrej drużyny Cofidis, która niestety w kolejnym roku przeżyła poważną aferę dopingową i została zawieszona w wielu wyścigach. Mistrz Świata zmienił potem co prawda ekipę na Lampre, ostatnio na Barloworld, ale niestety jego kariera od czasów mistrzostwa bardzo ucichła.

Jeden z największych w historii mistrzów, Oscar Freire, także nie za dobrze wspomina swoją ostatnią przygodę z tęczową koszulką (po wygranej w 2004 roku). Rok 2005 szedł początkowo wspaniale, ale potem kontuzja wyeliminowała go do końca sezonu i nie pozwoliła na obronę tytułu. Od tego momentu cały czas kolarz boryka się z kontuzjami, przez co nie zawsze mógł pokazać swe olbrzymie umiejętności.

Złą passę przełamali później dwaj mistrzowie świata: Tom Boonen i Paolo Bettini. Belg jadąc w tęczowej koszulce wygrał Tour of Qatar i Ronde Van Vlaanderen. Włoch w swym „tęczowym sezonie” nie prezentował się wybitnie, lecz do najważniejszej imprezy przygotował się bardzo dobrze, co pozwoliło mu obronić mistrzowski tytuł. Kolejny złoty medalista światowego czempionatu, Alessandro Ballan w nowym trykocie nie zachwycił, ale i tak zdołał wygrać nasz narodowy Tour de Pologne. Kolejnym zawodnikiem, który znakomicie prezentował się w tęczowej koszulce był Mark Cavendish, który swój trykot przywiózł z Kopenhagi. Z kolei w 2012 roku w Valkenburgu najlepszy okazał się Philippe Gilbert.
pro-cycling.org