|
Końcowa klasyfikacja generalna 97. Tour de France:
1. Alberto Contador Velasco (Spa) 91:58:48
2. Andy Schleck (Lux) 0:00:39
3. Denis Menchov (Rus) 0:02:01
4. Samuel Sánchez Gonzalez (Spa) 0:03:40
5. Jurgen Van Den Broeck (Bel) 0:06:54
6. Robert Gesink (Ned) 0:09:31
7. Ryder Hesjedal (Can) 0:10:15
8. Joaquin Rodriguez (Spa) 0:11:37
9. Roman Kreuziger (Cze) 0:11:54
10. Christopher Horner (USA) 0:12:02
...
61. Sylvester Szmyd (Pol) 1:48:02 Etap 20. - 25 lipca: Longjumeau - Paryż, 102,5km:
1. Mark Cavendish (GBr) 2:42:21
2. Alessandro Petacchi (Ita)
3. Julian Dean (NZl)
4. Jurgen Roelandts (Bel)
5. Oscar Freire Gomez (Spa)
6. Gerald Ciolek (Ger)
7. Thor Hushovd (Nor)
8. Matti Breschel (Den)
9. Robbie McEwen (Aus)
10. Daniel Oss (Ita)
...
74. Sylvester Szmyd (Pol) |
TdF: Schleck spełnia dziecięce marzenia... napisał: Kamila Czura (2010-07-30 16:20:11).
Andy Schleck na swoim kolarskim blogu pisze, co motywuje go do sukcesu w Tour de France. Zdradza szczegóły wyścigu i wspomina czasy dzieciństwa. - Kiedy byłem małym chłopcem mój nauczyciel matematyki spytał, kim chciałbym być, gdy dorosnę. Miałem 14 lat i myślałem, że wiem wszystko. W tym wieku nauka była na drugim planie, a gdy kochasz kolarstwo tak, jak ja wtedy, może pojawić się tylko jedna przeszkoda – dziewczyny. Mniejsza o to czemu nauczyciel zatrzymał mnie po lekcjach. Gdy zadał mi to pytanie odpowiedziałem bez wahania: wygrać Tour de France.
- Andy, więc gdy wygrasz Tour przyjadę do Paryża, zobaczę Cię w żółtej koszulce i wrócę do Luksemburga piechotą. A teraz zostaniesz w mojej klasie i będzie się uczył. Umowa stoi?
- Gdy w tym roku szykowałem się do Wielkiej Pętli, mój dawny nauczyciel obserwował moje postępy i stawał się coraz bardziej spięty. Nadal uczy on w tej samej szkole, a wszyscy dookoła wiedzieli doskonale o naszej umowie sprzed lat. Czy Pana buty są gotowe? Mam nadzieję, że jest Pan w formie - zagadałem pewnego dnia.
- Ostatecznie mój nauczyciel nie musiał pokonywać 400 kilometrów w drodze do kraju, jednak mamy jeszcze przyszły rok i mam nadzieję, że zobaczę go na Polach Elizejskich w butach do biegania!
- To był naprawdę ciężki Tour i mam nadzieję, że każdy, kto śledził wyścig delektował się akcją. Teraz, przed Vueltą, bardzo potrzebuję czasu dla siebie. Gdy wrócę do domu muszę wziąć kilka dni wolnego i odciąć się od reszty świata. Tour to jeden wielki festiwal stresu, z emocjami od startu do mety. Może pójdę na ryby, albo po prostu usiądę i się zrelaksuję. Nie wiem czemu, ale sama myśl robienia czegoś niezaplanowanego wywołuje u mnie uśmiech.
- Chyba powinienem zdradzić trochę szczegółów odnośnie Touru. Pewnie widzieliście mnie w telewizji i czytaliście moje wypowiedzi, ale chciałbym coś dopowiedzieć. Po pierwsze drużyna. Wszyscy plotkowali o moich planach na przyszły rok, jednak mimo to morale w naszym teamie były znakomite. Cała ekipa od kolarzy po kucharzy wspaniale zagrała swoja role. Naprawdę mnie wspierali i chciałbym im publicznie podziękować. Dla mnie osobiście najlepszym momentem wyścigu było założenie żółtej koszulki. Wygrałem wiele wyścigów i wiele razy stawałem na podium, ale żółty trykot to coś wyjątkowego. Dzięki temu przeniosłem się na chwilę do miejsca, w którym nigdy wcześniej nie byłem.
- Kiedy byłem dzieciakiem Tour to była dla mnie właśnie maillot jaune. Wyobrażałem sobie, że jadę w niej ze szkoły do domu, pokonując wzniesienia, jak gdyby był to Tourmalet. Nigdy nie zapomnę nigdy dnia, w którym ta żółta koszulka naprawdę stała się moja.
- Przenieśmy się do czasówki na przedostatnim etapie – wiedziałem, że mogę mocno pojechać. Myślę, że trasa mi odpowiadała, bo mogłem jechać w stałym tempie. Kiedy usłyszałem, że od sukcesu dzielą mnie zaledwie sekundy, dałem z siebie wszystko myśląc o tym, jak to będzie włożyć koszulkę lidera, jak źle się czułem, gdy ją straciłem. Myślami wróciłem do okresu dzieciństwa, kiedy ten kawałek żółtego materiału był jedynie marzeniem – wówczas, jak się zdawało, nierealnym do spełnienia. Teraz jednak triumf był na wyciągnięcie ręki. Ostatecznie jednak Alberto był szybszy. Ma lepszą aerodynamikę, pojechał lepiej. Ja mimo to wierzyłem w siebie do końca.
- W przyszłym roku mogę wszystko zmienić i wygrać Tour de France. W tym roku źle poszło mi w prologu i muszę dodać, że utarta Franka to był dla mnie wielki cios. Jeśli w górach byłoby nas dwóch, wszystko mogłoby potoczyć się inaczej. Jednak teraz wiem, że mogę pokonać Alberto i to daje mi wiele pewności siebie i bardzo mnie motywuje.
Źródło: www.cyclingnews.com/blogs/Andy-schleck
|