pro-cycling.org
Kolarskie historie Piotra Ejsmonta: Liege-Bastogne-Liege 1931-1934 - Podjazd pod Krowi Ogon
napisał: Piotr Ejsmont (2017-04-24 14:02:55).

W latach trzydziestych Staruszka była jeszcze bardzo lokalnym wyścigiem. Nawet niektórzy najlepsi Belgowie nie startowali w niej, a co dopiero mówić o konkurentach z zagranicy.





Po zwycięstwie Hermana Buse w 1930 roku do wyścigu przekonali się tylko Niemcy. W 1931 roku była ich aż szóstka: Herman Muller, Erich Ussat, Karl Wawerek, Karl Koch, Kurt Nitzschke oraz Karl Olboeter. Ten ostatni jest dla nas interesujący, bowiem urodził się w 1899 roku w Szczecinie. Jako zawodowiec ścigał się barwach niemieckiej fabryki rowerów Diamant. Bardzo lubił wyścigi w Belgii i nawet przez długi czas zamieszkiwał w Brukseli. W 1931 roku był 17. w Tour des Flandres, a potem debiutował w Tour de France, będąc pierwszym w historii kolarzem, który miał jakikolwiek związek z ziemiami polskimi, choć wtedy Szczecin był niemiecki. Na Tourze był także w 1932 roku, ale w obu przypadkach nie ukończył wyścigu. Po II wojnie odnalazł się w NRD, będąc w latach 50-tych trenerem kolarskim regionu Meklemburgii.

Trasa L-B-L w 1931 roku została lekko zmodyfikowana. Start 37 kolarzy miał miejsce 14 maja na Val St-Lambert przed siedzibą dziennika „L’Express”. W Soheit Tinlot prowadzenie objęła ósemka w składzie: Francois Gardier, Julien Vervaecke, Auguste Van Tricht, Georges Lemaire, Emile Brouillard oraz dwójka Niemców - Muller i „nasz” Olboeter.

Po czasie odpadł od niej Brouillard, a w Marche przewaga uciekających wyniosła 2’30. W Bastogne odpadł niestety Olboeter, a już w Grune ucieczka zakończyła się. W Houffalize do ataku przystąpili Vervaecke oraz Jean Meeuwis. Zyskali na podejściu przewagę półtorej minuty, jednak nie dali rady daleko odjechać i także ta ucieczka szybko zakończyła swój żywot.

W Marche uformowała się nowa grupka 10 konkurentów. Był w niej do pewnego czasu Vervaecke, ale zderzył się z powozem. Nie dał jednak za wygraną i po wspaniałym pościgu wrócił do czoła. Na Cote du Hornay wszystko postawili na jedną kartę Ussat oraz Jean Wauters, ruszając mocno do przodu, ale już na jeździe zostali dogonieni. Do czoła po niespodziewanym zrywie doszedł Marcel Houyoux. Odkrył w sobie takie rezerwy sił, że omal, że nie wygrał końcowego finiszu. O długość roweru wyprzedził go Alphonse Schepers. Ussat był piąty, Olboeter nie ukończył wyścigu. Dla Schepersa po 1929 roku była to druga i nie ostatnia wygrana w Staruszce.

Rok później na starcie stawiło się 45 kolarzy, w tym 5 Niemców: Olboeter, Buse, Stopl, Nitzchke i Erich Kron. W Bailloville przejeżdżających kolarzy pozdrowił były mistrz świata w sprincie Robert Protin. W połowie trasy zaczął najpierw padać deszcz, a potem śnieg. Na czele jechała połowa stawki. Najlepiej czuł się Buse, który wprowadził ten peleton na Cote de la Queue de Vache, czyli wzniesienie „krowiego ogona”. Pogoda nie nastrajała do ucieczek. Grupka malała, ale na czele pozostawało 14 najlepszych. W końcowym sprincie zrewanżował się Houyoux, dla którego był to największy sukces w karierze. Wyprzedził on Leopolda Roosemonta i Gerarda Lambrechta. Buse był czwarty, a Olboeter ukończył wyścig na 18.miejscu. Houyoux był przeciętnym kolarzem. Nigdy potem nie uzyskał podobnego sukcesu.

Nową trasę wyścigu zaprezentowano w 1933 roku. Wiodła ona w przeciwnym niż dotąd kierunku. Z Liege jechano do Aywaille, a potem na wzgórza Baraque Fraiture. W Bastogne był nawrót kierunku na Laroche i Marche, po czym przez Aywaille wracano do Liege. Tym razem z zagranicznych kolarzy jechał tylko Olboeter. Miał bliżej niż inni, bo mieszkał w Brukseli. Padał drobny deszcz, kiedy do drogi wyruszyło 47 zawodników. Drogi były zabłocone, kolarze również.

Za Barraque Fraiture był podjazd pod Noville, gdzie uciekło 6 kolarzy: Edouard Vissers, Lemaire, Francois Adrien, Rene Dewolf, Louis Muller oraz Albert Bolly. To była decydująca akcja. Do mety było jednak jeszcze daleko. Dopiero w Marche odpadł z czołówki Muller po tym, jak spadł mu łańcuch. W pobliżu Aywaille Gardier pożegnał się ze współtowarzyszami ucieczki i dojechał do mety samotnie z przewagą 2’16 nad Dewolfem oraz kolejnymi 2 sekundami nad Bollym. Gardier był z tych stron. Urodził się 27 marca 1903 roku w Ayeneux koło Liege. Był dobrym kolarzem w wyścigach jednodniowych, ale w 1934 roku wygrał też Tour de Belgique (przedtem także w kategorii kolarzy niezależnych w 1927 roku). Ścigał się do 1937 roku.

W 1934 roku Olboetera nie było na starcie. Zamiast niego była pierwsza w historii dwójka Włochów: Carlo Zandona oraz Carlo Benvenuto. Obecność Włochów w Belgii wiązała się z emigracją do pracy w belgijskich kopalniach. Polacy udawali się na północ Francji. Wyścig bez większej historii zakończył się sprintem 5 kolarzy, wśród których Gardier znowu walczył o zwycięstwo. Ubiegli go Theo Herckenrath, Mathieu Cardinaels oraz Joseph Morenehout. Zandona musiał zadowolić się 18. miejsce. Herckenrath miał wtedy ledwie 22 lata. Był typowym meteorytem - w tym sezonie wygrał jeszcze Paris–Lille, był 10. w Paris-Nice oraz debiutował w Tour de France, który ukończył na 26. miejscu. Potem jego kariera zatrzymała się i nie potwierdził swojego talentu.


Historię przywołał: Piotr Ejsmont