pro-cycling.org
MŚ CX: Podsumowanie 2. dnia
napisał: Mateusz Pikos (2018-02-04 22:28:10).

Z pewnością nie o takim zakończeniu tegorocznego czempionatu marzyli gospodarze. Oba wyścigi rozgrywane w niedzielę zakończyły się zwycięstwem Belgów, którzy w trakcie trwania całych mistrzostw zgarnęli trzy tęczowe koszulki spośród pięciu możliwych do zdobycia.



Fot. limburg2018.nl


Wyniki mistrzostw świata w kolarstwie przełajowym - Valkenburg/Limburg 2018

Jako pierwsi drugiego dnia mistrzostw świata na starcie ustawili się orlicy, którzy ruszyli do boju o 11:00. Przed wyścigiem w gronie faworytów najczęściej wymieniany był Belg – Eli Iserbyt i Brytyjczyk – Tom Pidcock. Jak się później okazało pierwszy z nich nie miał sobie równych i nawet strata cennych sekund w następstwie upadku nie zagroziła jego pozycji. Około pół minuty za mistrzem świata rozegrała się walka o srebro pomiędzy reprezentantem gospodarzy – Jorisem Nieuwenhuisem, a Yanem Grasem z Francji. Z pojedynku tego zwycięsko wyszedł Holender. Na starcie przedpołudniowego wyścigu nie zabrakło także biało-czerwonych. Polskę reprezentował Tomasz Budziński (Hurom LKK Luks Sławno Accent) i Wojciech Ceniuch (GKS Cartusia w Kartuzach). Pierwszy z nich przekroczył linię mety nieco ponad 10 minut po triumfatorze co pozwoliło na zajęcie 44. miejsca. Z kolei drugi z Polaków nie uniknął dubla i został sklasyfikowany na 56. pozycji.

Ostatnią szansą na zdobycie złota przez reprezentanta gospodarzy był wyścig elity mężczyzn. Największe nadzieje na takie zakończenie mistrzostw dawał Mathieu Van der Poel, który wielokrotnie na przestrzeni ostatnich miesięcy nie miał sobie równych. Jak się później okazało przewidywania te się nie ziściły. Niemal od początku wyścigu samotnie na czele kręcił Wout Van Aert, który z okrążenia na okrążenie powiększał przewagę. Początkowo podążał za nim Van der Poel, jednak Holender osłabł i został doścignięty przez drugiego z Belgów - Michaela Vanthourenhouta. Ostatecznie Van Aert przekroczył samotnie linię mety i zdobył tym samym trzeci tytuł mistrzowski z rzędu. Srebro przydało Michaelowi Vanthourenhoutowi, a najniższym stopniem podium zmuszony był zadowolić się faworyt gospodarzy. O dominacji trzykrotnego mistrza świat najlepiej świadczy jego przewaga nad rywalami, która wyniosła ponad dwie minuty.