pro-cycling.org
Kwiatkowski: Chciałbym powalczyć o generalkę Wielkiego Touru
napisał: Mateusz Dudek (2017-11-14 16:41:39).

Polak po świetnym sezonie 2017 nie zamierza spocząć na laurach i w kolejnym sezonie stawia sobie równie ambitne cele.



Fot. Team Sky


Za Michałem Kwiatkowskim dwa sezony w barwach Team Sky. Można powiedzieć, że był to sezonu różne o 180 stopni. Pierwszy w nowych barwach był kompletnie nie udany. 27-latek w 2016 roku zaliczył raptem 56 dni wyścigowych podczas, których odniósł zaledwie jedno zwycięstwo i sześć razy wycofywał się z rywalizacji. Jak sam przyznaje w rozmowie dla portalu cyclingnews.com złożyło się na to kilka powodów.

- Mój problem polega czasem na tym, że mam w sobie zbyt dużo motywacji. Tak właśnie chyba było kiedy przeszedłem do Team Sky. Miałem za dużo motywacji i chęci zaimponowania od samego początku pobytu w nowej ekipie, a nie tędy droga - przyznał "Kwiato", który w trakcie tamtego sezonu zmagał się też z chorobą i kontuzją. - Po sezonie dużo rozmawialiśmy i staraliśmy się wbić do mojej głowy, że nie straciłem swojego talentu i, że potrzebowałem więcej czasu - stwierdził Polak.

Rozmowy przyniosły zamierzony skutek. Odmieniony Kwiatkowski zaliczył świetny sezon wygrywając m.in. Mediolan-San Remo, Strade Bianche czy Clasica San Sebastian, a także kończąc na podium takie wyścigi jak Amstel Gold Race czy Liege-Bastogne-Liege.

- Ten sezon dał mi dużo pewności siebie, choć może nie tyle pewności co świadomości, że czasami są rzeczy, nad którymi nie da się zapanować - przyznał 27-latek.

W lipcu Kwiatkowski wystartował w Tour de France, gdzie ku zaskoczeniu okazał się być kluczowym pomocnikiem Froome'a i walnie przyczynił się do czwartego triumfu Brytyjczyka w Wielkiej Pętli. Po wyścigu zachwytom nad Polakiem i jego dyspozycją w górach nie było końca. Sam Kwiatkowski był lekko zaskoczony swoim występem we Francji.

- Myślę, że nigdy wcześniej tak dobrze nie pokonywałem podjazdów. Najbardziej jednak zaskoczyło mnie to, że przez cały wyścig utrzymywałem równą wysoką formę i nie potrzebowałem do tego specjalnych treningów. To zupełnie inna sytuacja niż ta z jaką miałem do czynienia podczas pobytu w Quick-Stepie gdzie była presja aby powalczyć o wygrane etapowe i korzystać z nadarzających się okazji - stwierdził Polak.

Świetny występ w Tourze zakończony drugim miejscem podczas przedostatniego etapu jazdy indywidualnej na czas w Marsylii na nowo otworzył pole do spekulacji czy Kwiatkowski może w przyszłości stać się liderem zespołu na któryś z Wielkich Tourów. Potencjał był widoczny już w 2013 roku, gdzie w swoim debiucie w Tour de France był 11. Po przejściu do Team Sky Kwiatkowski miał rozwijać się w tym kierunku ale fatalny sezon 2016 spowolnił ten proces.

- Napewno chciałbym kiedyś przynajmniej raz spróbować swoich sił jako lider w Wielkim Tourze. Pracuję głównie nad jazdą na czas oraz wspinaniem się. Patrząc jednak na takich kolarzy jak choćby Geraint Thomas najpierw musiałbym wystartować w roli lidera w wyścigach tygodniowych takich jak Paryż-Nicea czy Criterium du Dauphine aby zobaczyć jak poradzę sobie z presją jaka niewątpliwie towarzyszy roli lidera - ocenił Kwiatkowski.

Sezon 2017 Polak udowodnił, że jest jednym z najbardziej wszechstronnych kolarzy w zawodowym peletonie, który potrafi świetnie jeździć na czas, wspinać się, ale kiedy trzeba także mocno zafiniszować co pokazał choćby podczas Mediolan-San Remo gdzie wygrał z Peterem Saganem. W opinii wielu Kwiatkowski jest kolarzem, który byłby w stanie wygrać wszystkie monumenty oraz Wielki Tour. Rodzi to jednak odwieczne pytanie czy rozwijanie jednocześnie tak wielu specjalności nie odbije się negatywnie w przyszłości. Polak nie ma jednak zamiaru zmieniać drogi jaką podąża od kilku lat.

- Zdecydowanie nie skupię się tylko na jednej specjalności. Od początku byłem kolarzem wszechstronnym i rozwijanie się w ten sposób pozwoliło mi odnieść sukces, dlatego mam zamiar nadal podążać tą drogą. Wygrałem Mediolan-San Remo ponieważ potrafiłem dobrze zjeżdżać i mocno zafiniszować, a to jest efektem ciągłej pracy nad tymi elementami. Szczerze mówiąc to rozwijanie umiejętności jazdy na czas oraz wspinania również pomogło mi wygrać w San Remo. Nawet aby wygrać Tour de France musisz umieć się dobrze wspinać, jeździć na czas, zjeżdżać i finiszować dlatego właśnie nie chcę rezygnować z pracy nad żadną z tych specjalności. A poza tym nadal nie wygrałem Lombardii czy Liege-Bastogne-Liege, które bardzo chciałbym wygrać w przyszłości, niedalekiej przyszłości - przyznał kolarz Team Sky.

Kwiatkowski kalendarz startów na sezon 2018 pozna podczas pierwszego przedsezonowego zgrupowania Team Sky na początku grudnia. Wiele wskazuje jednak na to, że będzie on bardzo podobny do tego z sezonu 2016. Bardzo prawdopodobne jest więc, że na początku sezonu "Kwiato" wystartuje w etapówkach w Walencji i Algarve, a następnie przeniesie się do Włoch gdzie wystartuje w m.in Strade Bianche, Tirreno-Adriatico oraz Mediolan-San Remo. Przed startem w ardeńskich klasykach może wziąć udział jeszcze w wyścigu Dookoła kraju Basków. Druga część sezonu będzie zapewne podporządkowana udziałowi w Tour de France. Wygląda więc na to, że w przyszłym sezonie ponowie celem numer jeden będą klasyki oraz wyścigi etapowe. Znów może zabraknąć więc miejsca na start w brukowanych klasykach, które Kwiatkowski również bardzo lubi co pokazał m.in zwycięstwem w E3 Harelbeke w 2016 roku.

- Muszę zobaczyć jak to będzie wyglądać i jaki będzie najlepszy sposób na utrzymywanie dobrej formy. Uwielbiam ścigać się na bruku i jeśli tylko byłaby szansa włączyć Tour of Flanders do mojego kalendarza to byłoby by miło. Z drugiej strony co roku walczę w Liege gdzie ostatnio byłem trzeci i w końcu chciałbym wygrać ten wyścig. Musimy to wszystko przeanalizować - zapowiedział Kwiatkowski.