pro-cycling.org
Froome: Ciąglę staje się mocniejszy fizycznie i psychicznie
napisał: Mateusz Dudek (2017-11-06 22:06:33).

Brytyjczyk, który w sezonie 2017 po raz czwarty wygrał Tour de France a kilka tygodni później sięgnął po pierwsze zwycięstwo w hiszpańskiej Vuelcie przyznaje, że ciągle staje się lepszy i nadal czuje głód wygrywania Wielkiej Pętli.



Fot. Team Sky/ BrakeTrough Media


Zwycięstwo w tegorocznej Wielkiej Pętli było czwartym w karierze Froome'a. Eksperci zgodnie przyznają, że Brytyjczyk niczym kameleon posiadł zdolność dostosowywania się wyścigu tak aby móc go wygrać. Dotychczasowe triumfy można bowiem podzielić na dwie grupy. W 2013 i 2015 32-latek wygrywał zdobywając sporą przewagę nad rywalami na pierwszych górskich etapach i później kontrolując wyścig do końca. W 2016 i 2017 było inaczej bowiem cenne sekundy przewagi Froome zdobywał na etapach jazdy indywidualnej na czas. Jak sam przyznaje podczas przygotowywania się do Touru szczególną uwagę zwraca na dwa czynniki: trasę oraz rywali, którzy w danej edycji będą startować.

- Dla mnie najważniejszymi czynnikami podczas przygotowań do Touru są trasa oraz przeciwnicy. Analizuję trasę szukając miejsc gdzie można zdobyć przewagę, ale przy okazji analizuję z kim przyjdzie mi się mierzyć. W poprzednich latach byłem bardziej agresywny w górach, jednak w tym roku wiedziałem, że wystarczy na górskich etapach trzymać się w czołówce bez konieczności atakowania bo na końcu czeka nas czasówka w Marsylii, w której miałem szansę zyskać przewagę nad Uranem czy Bardetem - przyznał kolarz Team Sky.

Tegoroczne zwycięstwo Froome'a rzeczywiście było najmniej przekonujące ze wszystkich dotychczasowych. Brytyjczyk wygrał z przewagą niespełna minuty w klasyfikacji generalnej i po raz pierwszy nie zdołał wygrać nawet etapu. Ogromną rolę w tegorocznym zwycięstwie mięli także pozostali kolarze Team Sky, którzy chronili i ciągnęli 32-latka kiedy ten miał chwile słabości. Vincenzo Nibali pokusił się o stwierdzenie, że gdyby nie drużyna to ten nie zdołałby sięgnąć po czwarte zwycięstwo w Wielkiej Pętli.

Zmieniający się sposób zwycięstw Brytyjczyka zrodził pytania czy jego forma fizyczna jest podobna to tych jakie miał dwa czy trzy lata temu. W sezonie 2017 po raz pierwszy Froome nie zdołał wygrać żadnego wyścigu przed Tourem. Z drugiej jednak strony zdołał jako pierwszy kolarz od lat sięgnąć po dublet Tour-Vuelta w jednym sezonie. On sam jednak przekonuje, że nie ma mowy o spadku mocy.

- Nie sądzę abym był słabszym wspinaczem niż wcześniej. Patrząc na liczby, są one bardzo podobne do tych z lat ubiegłych, a czasem zdarza się, że pod górę jeżdżę szybciej niż wcześniej. Moje liczby podczas tegorocznej Vuelty były lepsze niż kiedykolwiek. I to nie na krótkich odcinkach. To naprawdę motywujące gdy widzę, że wciąż mogę poprawiać się od strony fizycznej - stwierdził Froome.

32-latek przyznaje, że równie ważną cechą jest doświadczenie.

- Tak samo ważne jak przygotowanie fizyczne jest doświadczenie, które pozwala zaplanować gdzie należy oszczędzać siły albo się pilnować. To jest ta cecha o której mogę powiedzieć, że nauczyłem się jej od czasu startów w Europie. Gdy po raz pierwszy się tu zjawiłem nie miałem o takich sprawach zielonego pojęcia - powiedział Brytyjczyk.

Froome nieustannie stara się pracować nad elementami, które pozwalają mu zyskać przewagę nad rywalami w walce o wygrane podczas Wielkich Tourów. Kolarz Team Sky bardzo dobrze opanował m.in. sztukę zjeżdżania czy jazdę przy silnym bocznym wietrze czyli na tzw. rancie. To wielokrotnie już pozwalał mu zdobywać przewagę nad rywalami.

- Czy jestem bardziej kompletny? Z całą pewnością. Dzięki temu, że jestem wszechstronny stałem się kolarzem specjalizującym się w Wielkich Tourach. Inni też nie próżnują. Dumoulin przez dłuższy czas specjalizował się tylko w jeździe na czas, ale teraz nauczył się też jazdy w górach. W Wielkich Tourach chodzi właśnie o to aby być wysoko niezależnie od rodzaju etapu na którym się rywalizuje - przyznał Froome.

To właśnie w tegorocznym zwycięzcy Giro d'Italia kolarz Team Sky upatruje swojego największego rywala w walce o piąte zwycięstwo w Wielkiej Pętli. Triumf Holendra we Włoszech gdzie zdystansował on takich kolarzy jak Nibali czy Quintana spowodowało, że zaczęto o nim mówić jako o potencjalnym zwycięzcy Tour de France. Dotychczasowi główni rywale Froome'a w Wielkiej Pętli zawsze tracili do niego na etapach jazdy na czas. Pojawienie się we Francji Dumoulina spowoduje, że wzrosną szansę na przełamanie hegemonii Brytyjczyka w Tourze.

- Dobrze, że jest ktoś kto motywuje do jeszcze cięższej pracy. On jest najlepszym czasowcem i czuje się niezwykle pewnie na podjazdach - ocenił Holendra Froome.

Wszystko wskazuje na to, że obaj nie skuszą się na start w Giro i w bezpośrednim pojedynku zobaczymy ich we Francji. To może spowodować, że Froome myśląc o piątym zwycięstwie w Tourze będzie musiał powrócić do dawnego stylu jazdy.

- On jest zupełnie inny od pozostałych rywali. Jeśli będę z nim rywalizował to na moją korzyść przestanie działać umiejętność jazdy na czas. Będę musiał ponownie być agresywny w górach. Nie zmieni to co prawda sposobu przygotowania do wyścigu, ale samego sposobu jazdy w jego trakcie już owszem - zapowiada Froome.

Wygląda więc na to, że w drodze po ewentualne piąte zwycięstwo w Wielkiej Pętli Brytyjczyk ponownie będzie musiał się dostosować do trasy wyścigu i rywali. Czy ta sztuka mu się powiedzie dowiemy się w lipcu przyszłego roku.