pro-cycling.org
Francuskie historie Ejsmontów 2017: Podpalany krem i zbombardowana stacja benzynowa Garina
napisał: Piotr Ejsmont (2017-07-17 13:16:33).

Tradycyjnie już w czas Wielkich Tourów swoimi lekturami czas wypełnia nam Piotr Ejsmont. Podobnie jak podczas tegorocznego Giro d'Italia, również podczas Tour de France postanowił on "jechać" w tandemie ze swoją córką Joanną i do historii kolarskich dołączają kulinarne ciekawostki.





Ciekawostki kulinarne Joanny Ejsmont: Krem brulee.

Krem brulee, czyli podpalany krem, jest produktem francuskim, którego początki pochodzenia datują się około 1691 roku. Ponieważ krem brulee jest deserem na łyżkę, podawanym najczęściej w ceramicznych miseczkach, bardziej używany jest w gastronomii niż w cukiernictwie. Krem ten ulega koagulacji podczas pieczenia w piecu, na parze lub w kąpieli wodnej. Efektem końcowym jest masa bardzo kompaktowa i kremista. Pokrewnymi wyrobami są krem karmelowy oraz panna cotta. Głównymi składnikami są płyny pochodzenia mlecznego (mleko lub śmietana), cukier, jajka (całe albo tylko żółtka) oraz składniki smakowe (wanilia, cytryna, pomarańcz itp.). Płyny umożliwiają całkowite rozpuszczenie się cukrów i nadają deserowi posmak mleka. Użycie śmietany zamiast mleka czyni krem bardziej tłusty, treściwy i bogatszy w smaku. By uzyskać charakterystyczny smak, dopuszczalne jest stosowanie nierafinowanego cukru trzcinowego. Żółtka przyczyniają się do tego, że struktura deseru będzie bardziej zamknięta i kremowa. Żółtko zmienia się w żel w temperaturach od 68 do 85°C.Im więcej w kremie jest jaj, tym szybsze jest tempo koagulacji podczas pieczenia. Im mniej jest jaj, tym słabsza jest struktura kremu a jego pieczenie musi trwać dłużej. Gotowane kremy są bardzo delikatne ze względu na relatywnie dużą zawartość wody. Z tego powodu powinny być szybko zmrożone, albo schłodzone do temperatury +4°C (wówczas czas przechowywania wynosi 2-3 dni).Zaleca się, by podczas wypieku górna powierzchnia kremu była przykryta , by uniknąć wykształceniu się skórki. Końcową czynnością jest posypanie powierzchni wyporcjonowanego w foremkach kremu cukrem i skarmelizowanie go za pomocą palnika. W efekcie tworzy się cieniutka warstwa chrupkiego cukru.

Ciekawostki kolarskie Piotra Ejsmonta: Garin szuka komisarza.

Maurice Garin zarobił dobre pieniądze, wygrywając maraton Paris-Brest-Paris, Bordeaux–Paris oraz dwa razy Paris -Roubaix, a także pierwszą edycję Tour de France. W tym samym roku otworzył w Lens sklep rowerowy. Mógł zarobić więcej, ale pozbawiono go zwycięstwa w drugim Tourze. Zdyskwalifikowano go, podobnie jak kilku innych zawodników, za rzekome oszustwa na trasie. Maurice nigdy się nie pogodził z tą decyzją. Do końca życia uważał się za podwójnego zwycięzcę wyścigu.

W 1905 roku zakończył karierę i przeprowadził się do Chalons sur Marne. Tam otworzył drugi sklep rowerowy. Był niespokojnym duchem. Znowu wrócił do Lens. Tym razem otworzył stację benzynową. Prowadził ją długo. W 1944 roku w wyniku działań wojennych jego stacja została zbombardowana. Maurice musiał układać sobie życie od nowa. Miał w tym pewne doświadczenie, bo był aż cztery razy żonaty. Po wojnie założył własną drużynę zawodową, w której ścigał się Wim Van Est, bohater wyścigu Bordeaux-Paris.

Pod koniec życia cierpiał na pewnego rodzaju demencję. Jeden ze znajomych spotkał go błąkającego się w środku nocy po ulicach Lens. Szukał komisarza. Znajomy zaprowadził go na komisariat policji, ale Garinowi nie chodziło o takiego komisarza. Szukał komisarza wyścigu, bo chciał podpisać listę obecności. Jak się takiej listy nie podpisało, to wylatywało się z wyścigu. Zdawało mu się, że ciągle jest w wyścigu.

Zmarł 19 lutego 1957 roku. W 1953 roku wytwórnia ORTF nakręciła filmową rekonstrukcję pierwszego Tour, w której kolarze podpisywali listy obecności.

Opowiedzieli: Joanna i Piotr Ejsmontowie