pro-cycling.org
Maciej Bodnar: Ostatnie kilometry były szaleństwem
napisał: Mateusz Pikos (2017-07-12 23:52:55).

Pasjonująca walka Macieja Bodnara podczas 11. etapu Tour de France na długo zapadnie w pamięci kibiców kolarstwa nad Wisłą. Niespełna ćwierć kilometra zabrakło do szczęśliwego zakończenia samotnej walki, którą kolarz z Dolnego Śląska stoczył z całym peletonem.



Fot. ASO/Pauline Bellet


Dla niemieckiej ekipy Bora-hansgrohe tegoroczna edycja Wielkiej Pętli z pewnością do najszczęśliwszych nie należy. Najpierw byliśmy świadkami kontrowersyjnego wykluczenia Petera Sagana, by zaledwie kilka dni później otrzymać wiadomość o wycofaniu drugiego z liderów zespołu – Rafała Majki. Mimo braku obojga czołowych zawodników waleczności kolarzom pozostałym we Francji odmówić nie można.

Zakończenie dzisiejszego etapu już znamy, a oto co miał do powiedzenia jego pierwszoplanowy bohater.: - Czułem się dziś bardzo dobrze i postanowiłem spróbować swych sił w odjeździe. Wszyscy zgodnie współpracowaliśmy i zaowocowało to przewagą nad peletonem. Gdy zmalała do około czterdziestu sekund postawiłem wszystko na jedną kartę i zaatakowałem solo. Problematyczny okazał się wiatr na ostatnich dziesięciu kilometrach i przez to peleton zniwelował nieco stratę do mnie, jednak wciąż byłem wyraźnie przed nim. Na ostatnich dwóch kilometrach zaczęły się próby oderwania od peletonu, ale bez rezultatu, wciąż byłem na prowadzeniu. Wtedy pomyślałem, że jestem w stanie dowieźć prowadzenie do mety. Ostatnie czterysta metrów było strasznie trudne dla mnie. Tempo peletonu było zawrotne. Gdybym miał dziesięć sekund więcej dojechałbym niezagrożony. To był ciężki dzień! Ostatnie kilometry to było szaleństwo, po każdym zakręcie rozpędzałem się jak na finiszu.

- Gratulacje dla Bodiego za wyśmienity występ! Było blisko. Taki był nasz plan na dziś, wysłać Macieja w odjazd na początku etapu i upatrywać szansy na sukces. Myśleliśmy, że ucieczka będzie liczniejsza. Bodi był w dobrej dyspozycji i nie był to problem. Gdy przewaga stopniała do nieco ponad pół minuty uznał, że teraz albo nigdy. Momentami byłem przekonany, że się uda. Niestety. Mimo doścignięcia ćwierć kilometra przed metą spędzenie niemal dwustu kilometrów w ucieczce i zakończenie jej trzydziesto-kilometrowym atakiem jest nie lada osiągnięciem. Wciąż wierzymy w ten zespół i nie poddamy się. Będziemy dawać z siebie wszystko i korzystać z każdej okazji - skomentował dzisiejsze wydarzenia trener zespołu, Patxi Vila.