pro-cycling.org
Lefevere: Kara dla Bouhanniego to jakiś żart
napisał: Mateusz Dudek (2017-07-12 20:55:46).

Dyrektor Quick-Step Floors, Patrick Lefevere wypowiedział się na temat kary jaką Nacer Bouhanni otrzymał za uderzenie Jacka Bauera w końcówce 10. etapu. Jego zdaniem kara jest śmiesznie niska i powinna być wyższa.



Fot. Cofidis


Przypomnijmy, że całe zdarzenie miało miejsce 7 kilometrów przed metą 10. etapu z metą w Bergerac. Jak pokazały kamery Bouhanni w trakcie typowej walki o jak najlepszą pozycję uderzył prawą ręką Jacka Bauera z ekipy Quick-Step Floors. Jury po przeanalizowaniu zdarzenia zdecydowało się ukarać kolarza Cofidisu karą w wysokości 200 franków oraz jedną minutą doliczoną do czasu uzyskanego na etapie.

Krytycznie o takie a nie innej decyzji sędziów wypowiedział się dyrektor sportowy Quick-Stepu, Patrick Lefevere, który o całej sprawie rozmawiał z komisją sędziowską przed rozpoczęciem 11. etapu.

- To jakiś żart? Jak można dać minutę kary komuś kto w generalce traci jedną godzinę i 29 minut do lidera? To żart. Nie twierdzę, że Bouhanniego należy wyrzucić z wyścigu, ale przynajmniej dać mu karę w wysokości np. 10 000 euro, które przekazałby na cele charytatywne i zastrzec, że kolejne takie zdarzenie skończy się dyskwalifikacją. Ale nie karą w wyskości 200 franków, za które mógłby kupić szampana wieczorem - ocenił Lefevere.

Po całym zdarzeniu środowisko kolarskie zaczęło porównywać ten incydent do tego co wydarzyło się na czwartym etapie pomiędzy Peterem Saganem i Markiem Cavendishem. Pojawiły się pytania czy znany z krewkiego charakteru Francuz nie powinien być ukarany podobnie jak Słowak. Zapytany o całą sprawę szef sędziów UCI, Philippe Marien nie chciał porównywać obu incydentów. Stwierdził jedynie, że kolarz Cofidisu był ostrzegany o obowiązku trzymania rąk na kierownicy, a przy podejmowaniu decyzji o wysokości kary pod uwagę wzięte zostały również okoliczności łagodzące. O nich Marien jednak już szerzej nie chciał mówić.

Na temat incydentu wypowiedział się również Bauer, który przyznał, że nie spodziewał się, że o sprawie zrobi się aż tak głośno.

- Nie spodziewałem się w ogóle kary ponieważ nie sądziłem aby był to incydent, który wymagałby wyciągania konsekwencji wobec kogokolwiek. To nie jest granfondo czy jakiś charytatywny przejazd, tylko Tour de France. Stawka jest ogromna dlatego dlatego pojawia się też agresja. Kiedy walczysz w końcówkach płaskich etapów, musisz spodziewać się agresywnej jazdy ze strony kolarzy innych ekip na których również ciąży presja aby sięgnąć po zwycięstwo - przyznał Bauer. - Dlatego właśnie rozumiem zachowanie Bouhanniego. Walczy w wyścigu rozgrywanym we własnym kraju jeżdżąc w barwach francuskiej ekipy. Jest oczywiste więc, że będą jeździć agresywnie i zrobią wszystko aby pokonać Marcela, ale niestety w tegorocznej Wielkiej Pętli ta sztuka im się nie uda - zakończył uszczypliwie Nowozelandczyk.