pro-cycling.org
Porte: Całe szczęście, że nie skończyło się gorzej
napisał: Artur Pierzyński (2017-07-10 21:08:36).

Dla Richiego Porte'a (BMC Racing Team) tegoroczny Tour de France zakończył się wczoraj. Powodem był bardzo groźnie wyglądający upadek, z którego Australijczyk, jak sam mówi, wyszedł dość szczęśliwie.



Fot. ASO/Alex Broadway


Porte jechał na podjeździe pod Mont du Chat w grupie lidera. Zjazd ze szczytu był bardzo trudny technicznie i niebezpieczny. Zawodnik BMC znał jednak ten odcinek, bowiem był także częścią tegorocznego Criterium du Dauphine, które Richie ukończył na drugiej pozycji. Na Tour de France nie miał on tyle szczęścia i w pewnym momencie z impetem upadł na ziemię, podcinając jadącego za nim Danego Martina.

- Oczywiście, przed upadkiem czułem się znacznie lepiej niż teraz - powiedział Porte. - Odczuwam straszny ból, któremu towarzyszy zarazem rozczarowanie. Myślę, że byłem w doskonałej formie, tak jak reszta zespołu, więc to strasznie irytujące, że wypadłem z gry. Jednak po tym, jak zobaczyłem przebieg upadku, jestem szczęśliwy, że doznałem tylko takich obrażeń. Pamiętam tylko, że wszedłem w zakręt, ale nie za szybko ani nic z tych rzeczy. Zablokowałem tylne koło i to było zapewne przyczyną. Później znalazłem się na trawiastym poboczu, cały czas byłem świadomy. Chcę podziękować personelowi medycznemu na wyścigu i w szpitalu, byli fantastyczni.

W niedzielny wieczór doktor teamu BMC, Max Testa, był nastawiony dość optymistycznie do powrotu Richiego na rower - mówił, że w przypadku takich urazów miednicy jak u jego kolarza trwa to zwyczajowo od 4 do 6 tygodni. Sam Porte jest jednak ostrożniejszy w tych ocenach i mówi, że będzie cieszył się, jeśli powróci do peletonu przed końcem sezonu.

- Nie sądzę, że wrócę prędko na rower. Zespół jest wyrozumiały, chcą żebym wyzdrowiał i nie śpieszył się z powrotem. Mam nadzieję, że przed końcem roku założę koszulkę BMC - dodał Porte.