pro-cycling.org
Kolarskie historie Piotra Ejsmonta: Opowieści katalońskie 1931 - Triumf dezertera Ettore
napisał: Piotr Ejsmont (2017-03-20 19:37:41).

Salvador Cardona Balbastre był w połowie Hiszpanem, w połowie Francuzem. Urodził się 11 stycznia 1901 roku w Alfacin pobliżu Gandi. Kiedy miał 19 lat, uciekł przed służbą wojskową na południe Francji do Pau. Z tego powodu w Hiszpanii traktowano go jako dezertera i gdyby się tam pojawił, zostałby aresztowany i osadzony w więzieniu.





We Francji Salvador zainteresował się kolarstwem raczej w późnym wieku. W 1928 roku został zawodowcem. Przyjęła go francuska drużyna Elvish, w której jeździł znany Victor Fontan. W jej barwach w tym samym roku debiutował w Tour de France. Od początku plasował się w czołówce wyścigu, a na 7. etapie do Bordeaux uciekł razem z przyjacielem Fontanem. Dojechali razem do mety z przewagą 3 minut 42 sekund. Zwycięstwo przypadało Victorowi. Fontan ukończył wyścig na 7., a Cardona na 15. miejscu, co było najlepszym wynikiem Hiszpanii w dotychczasowej historii Touru.

Rok później było jeszcze lepiej. Dwaj przyjaciele uciekli razem na trasie górskiego etapu z Bayonne do Luchon. Wyprzedzili rywali na mecie o ponad 8 minut. Dla Salvadora był etap, dla Victor żółta koszulka. Nie dowiózł jej do Paryża z powodu kraksy na kolejnym etapie. Salvador został pierwszym w historii hiszpańskim zwycięzcą etapowym i ukończył wyścig na 4. miejscu. Komitet emigrantów hiszpańskich w Pau wysłał do Madrytu wniosek u ułaskawienie kolarza. Wniosek został rozpatrzony pozytywnie i dopiero teraz Salvador mógł bez strachu podróżować do swojego ojczystego kraju. Mógł odwiedzić matkę i swoich 4 braci. Mógł startować w Hiszpanii.

W 1929 roku wygrał wyścig dookoła Lewantu. Po raz pierwszy wystartował w Katalonii, którą ukończył na 13. miejscu. We wrześniu 1931 roku ponownie stawił się w Barcelonie do startu we Volta a Catalunya. Udział wzięło 120 zawodników. Faworytem numer 1 był Mariano Canardo, który wygrał ten wyścig już 3 razy z rzędu. Z Włoch przyjechali Carlo Rovida, Aleardo Simoni (8. w Giro w 1927 roku), Aristide Cavallini (6. w Giro w 1928 i 4. w 1931 roku), Ettore Balmamion (5. w Giro w 1931 roku), Alfredo Oliveri i Arnulio Viarengo. Było kilku mało znanych Francuzów lub innych hiszpańskich emigrantów z Francji. Pojechał Niemiec Hermann Muller, Belg Jean Meeuws. Zagraniczni kolarze za wyjątkiem Włochów raczej nie pretendowali do czołowych miejsc w wyścigu.

Pierwszy etap prowadził do Reus. Tempo było szybkie. Nikt się nie wychylał. Do mety dojechał razem duży peleton, z którego najszybszym okazał się być Cardona, wyprzedzając Cipriano Elysa i Valeriano Rierę. Canardo został uplasowany na 5. miejscu. Drugi etap prowadził do Alcaniz. Bez powodzenia próbował uciekać Francuz Marcel Maurel. Podczas przejazdu przez Morella zaatakowali Canardo, Cavallini, Balmamion, Simoni, Cardona, Elys i Cano. Dwaj ostatni nie wytrzymali nadanego tempa i odpadli. Pozostała piątka powiększała przewagę. Na przedmieściu Alcaniz próbowali oderwać się Balmamion oraz Cardona. Nie udało się i etap wygrał Canardo przed Cavallinim i Balmamionem. Canardo został nowym liderem a przewagą 2 sekund nad Cavallinim i 15 nad Cardoną. Na trasie wycofało się aż 19 kolarzy.

Trzeci etap był najtrudniejszy, bo prowadził przez góry i kończył się nawet w Montblanc, ale nie na tym w Alpach. W Europie jest dużo białych gór. We Falces utworzyła się 8-osobowa czołówka: Canardo, Cardona, Cavallini, Nicolau, Maurel, Aubalat, Gascon i Simoni. Zabrakło Balmamiona. Kiedy na zjeździe czołówka zatrzymała się przed studnią, by napić się wody, sprytny Simoni podstępnie zaatakował. Wolał jechać o suchym pysku, a było bardzo gorąco. Zemściło się to na nim okrutnie, bo rywale niedługo potem doszli go bez trudu. Był wykończony, bez sił. Na czele została trójka: Canardo, Cardona i Cavallini. Włoch w końcówce miał pecha. Uszło mu powietrze z tylnego koła. Musiał się zatrzymać, by zmienić gumę. Na mecie pierwszy był Cardona przed Canardo. Cavallini stracił 7 i pół minuty, a Gascon i Simoni po 8. Odtąd w klasyfikacji liczyli się tylko Canardo i Cardona. Do Ripoll kolarze jechali bardzo wolno w tempie 23,4 km/godz. Canardo miał defekt, ale z pomocą pospieszył mu Nicolau i obaj wrócili bez trudu do peletonu. Batalia zaczęła się dopiero na 25 km przed metą. Odjechała najsilniejsza trójka Canardo, Cavallini i Cardona i w tej kolejności przekroczyła linię mety. Canardo nadal miał 15 sekund przewagi nad Cardoną.

Losy wyścigu rozstrzygnęły się na piątym etapie. Najpierw zaczęli rozrabiać bracia Jose i Francisco Gascon. Podjazdy pod Coll de Santigosa i Coll di Parpes zredukowały czołówkę. Na zjeździe lider złapał gumę i w ten sposób przegrał wyścig. Pewną przewagę zdobył Balmamion. Już widział się na zwycięskim pudle, kiedy potrącił go motocykl. Cardona wygrał przed Simonim. Canardo wspomagany przez Nicolau stracił do niego 1'07. Biedny Balmamion był piąty. Cardona wrócił na prowadzenie i wyprzedzał teraz Canardo o 52 sekundy. Mariano jeszcze nie wyczerpał limitu pecha. Szósty etap prowadził do Manresy. Z powodu upału kolarze jechali jeszcze wolniej. Teraz tylko 22,2 km/godz. Do Manresy dojechali z dużym opóźnieniem. Balmamion dokonał zemsty. Wygrał etap przed Mullerem, ale nie to było najważniejsze, tylko kara 5 minut, którą otrzymał Canardo. Po drodze pobrał picie z samochodu, które podobno przeznaczone było dla Balmamiona! Na ostatnie miejsce na etapie został przesunięty Tomas Curto, za to, że po drodze czepiał się motocykla. Kara dla Canardo spowodowała, że było już po wyścigu.

Ostatni etap prowadził do Barcelony i liczył tylko 134 km. Nic nie mogło się na nim zmienić. Na 4 km przed końcem stawkę prowadziła czwórka: Balmamion, Cavallini, Muller oraz Aubalat. Pewnie rozegraliby walkę o zwycięstwo pomiędzy sobą, gdyby nie pies, który wpadł na środek ulicy i wywrócił ich. Meta była na stadionie Montjuic i pierwszy zameldował się na niej Cebrian Ferrer, prowadząc za sobą peleton. Cały wyścig wygrał Cardona, przerywając, ale tylko na rok, hegemonię Canardo. Wyprzedził go o 4,'45. Kolejne miejsca zajęli Simoni, Cavallini, Nicolau, Elys i Balmamion.

Cardona ścigał się jeszcze przez 8 lat. Został mistrzem Hiszpanii. W lutym 1954 roku otrzymał obywatelstwo francuskie. Zmarł 15 stycznia 1985 roku w Pau.

Ciekawą osobistością był Balmamion. Urodził się 1 lutego 1907 roku w Nole Canavese. Tak naprawdę nazywał się Balma Mion, ale urzędnicy, kibice i on sam potem skracał swoje nazwisko do jednego słowa. Miał 4 braci, z których Francesco też ścigał się na szosie i wygrał nawet 2 wyścigi. Wszyscy bracia zajmowali się metalami i w rodzinnym Nole prowadził sklep z artykułami miedzianymi. Z tego powodu Ettore miał ksywę „magnesik", chociaż szybko usamodzielnił się i przekwalifikował na tkacza, zostając szefem miejscowej przędzalni. Jako kolarz zapowiadał się dobrze. W wieku 18 lat wygrał wyścig w San Benigno, dojeżdżając na metę znacznie szybciej, niż to przewidywano. Nie było jeszcze sędziów, ani urządzonej mety. Potrzeba było oświadczeń świadków, by udowodnić jego zwycięstwo. W 1932 roku wygrał wyścig z Turynu do Mediolanu. W Giro startował jeszcze 2 razy. W wieku 26 lat na pewien czas zakończył ściganie się, ale wznowił je po zakończeniu II Wojny Światowej już jako weteran. Jego najmłodszy brat Michele był w czasie wojny strażakiem. Poniósł śmierć 25 lipca 1944 roku w Turynie w wyniku bombardowania lotniczego. W ten sam dzień upadł faszyzm we Włoszech. Michele miał 3-letniego synka Franco oraz starszą córkę Michelinę. Zostały one z matką Giovanną. Ettore zaraził kolarstwem Franco, który rozpoczął przygodę z rowerem w wieku 17 lat. Stał się jednym z najlepszych kolarzy swojej epoki. Dwa razy wygrał Giro d’Italia i raz został mistrzem kraju. Święcił te sukcesy z wujem Ettore, który zmarł 18 maja 1995 roku.

Historię przywołał: Piotr Ejsmont