pro-cycling.org
Tom Boonen: 300-kilometrowy klasyk rozstrzyga się w dwie sekundy
napisał: Artur Pierzyński (2017-03-19 16:33:36).

Tom Boonen (Quick-Step Floors) po ukończeniu wczorajszego Mediolan – San Remo powiedział, że to jest klasyk jak żaden inny. Trwa siedem godzin i rozstrzygany jest dwusekundowym sprintem na Via Roma.



Fot. Quick-Step Floors | TDW Sport


Belg ogłosił odejście na emeryturę, które odbędzie się 9 kwietnia tego roku na velodromie po Paris – Roubaix. W swojej karierze zwyciężył trzykrotnie w Ronde van Vlaanderen i czterokrotnie we wspomnianym Piekle Północy, ale nigdy nie udało mu się wygrać w „wiosennych mistrzostwach świata”. W 2007 zajął trzecią, a w 2010 druga pozycję. Tego roku Boonen pomagał w osiągnięciu sukcesu koledze z zespołu, Fernando Gavirii.

- W 2007 w sprincie pokonał mnie Oscar Freire - powiedział Boonen. - Jechałem na kole Alessandro Petacchiego, ale brakło mu sił w nogach i zablokował mnie kiedy chciałem wystrzelić naprzód. Ale takie właśnie jest Mediolan – San Remo, to siedmiogodzinny wyścig, który rozgrywa się w przeciągu dwóch sekund.

Wyścig rozpoczyna się w Mediolanie o godz. 10 czasu lokalnego, skąd drużyny przez 7,4 km przemierzają brukowane ulice i tory tramwajowe aż do miejsca faktycznego startu, skąd walczą między sobą przez 291 km.

- Ludzie myślą, że mamy dużo czasu, ale czasem to wszystko toczy się naprawdę szybko. Uważają, że jedziemy sobie z Mediolanu do samego wybrzeża, ale kiedy jest wietrznie, jest naprawdę ciężko. Niektórzy kolarz odpadają już po dojechania do wybrzeża. Trzeba być cały czas skupionym i nie tracić zbyt wiele energii. To nie są tylko te ostanie godziny pokazywane w telewizji - powiedział Belg.

Na samym wybrzeżu kolarze mają do pokonania podjazdy pod Cipressę i Poggio. Po pokonaniu tego drugiego mają 5,4 km szybkiego zjazdu i odcinka płaskiego, aż do San Remo. -To nie jest trudny wyścig. Wjeżdżamy pod Poggio tak szybko, jak tylko się da i tak sam szybko z niego zjeżdżamy, a później kończymy sprintem, ale zawsze jest jakieś ale. Każdego z ostatnich siedmiu lat coś się wydarzyło, czego nie można było się spodziewać. Trzeba być przygotowanym na wszystko - powiedział Boonen.

Tego roku liderem drużyny Quick-Step Floors był Fernando Gaviria, który podczas czwartkowego treningu skręcił nadgarstek. Teamowy lekarz powiedział jednak, że nie powinno z tego powodu być problemów. Kolumbijczyk zadebiutował w „La Primaverze” rok temu, mając zaledwie 21, i był bardzo bliski zwycięstwa, gdyby nie kraksa, która miała miejsce 300 m przed metą. Boonen powiedział, że jego kolega ma cechy właściwe dla mistrza.

- Jest szybki, jest dobry i jest jednym z najbardziej utalentowanych chłopaków w drużynie w jego wieku. Może jednak za 10 czy 15 lat staniemy tu i zapytamy, dlaczego nie wygrał nigdy Mediolan – San Remo, podczas gdy wszyscy mogą myśleć, że wygra go pięć razy - powiedział Tom. - Mamy z Fernando małą barierę językową. Zna włoski właściwie w kilku słowach, po angielsku mówi dobrze, ale nie na tyle, żebyśmy mogli porozmawiać. Uczy się wszystkiego, łączenie z tym jak działa drużyna. Można dostrzec, że to naturalnie od niego wychodzi.

Ani żaden Kolumbijczyk, ani nikt z Północnej czy Południowej Ameryki nie wygrał nigdy tego włoskiego monumentu.