pro-cycling.org
Sep Vanmarcke wciąż odczuwa skutki upadku
napisał: Mateusz Pikos (2017-03-15 23:44:27).

Lider zespoły Cannondale-Drapac na wiosenne klasyki nie będzie dobrze wspominał Strade Bianche. Wyścig rozegrany półtorej tygodnia temu zakończył się dla Belga upadkiem, który mocno komplikuje plany przed kluczowymi startami.

Według belgijskiej gazety Het Laatste Nieuws Sep Vanmarcke przeszedł sesję fizjoterapeutyczną, która miała na celu rozwiązanie problemu z obolałymi częściami ciała. Zawodnik Cannodale-Drapac właśnie ukończył Tirreno-Adriatico. Początkowo miał w planach start w Milano-San Remo, jednak mając za priorytet powrót do pełnej sprawności odpuści występ w pierwszym monumencie sezonu. Powrót Belga jest planowany na Dwars door Vlaanderen, który zostanie rozegrany dokładnie za tydzień.

- Wciąż odczuwam ból w okolicach żeber i niewiele tu się zmieniło - mówi Vanmarcke w rozmowie z Het Laatste Nieuws. - Nie mam pojęcia czy coś jest złamane, objawy raczej nie wskazują na taką możliwość. Chciałem przejechać Tirreno-Adriatico, to jeden z najlepszych sposobów przygotowań do klasysków. Dokonałem tego, nie czułem się jednak zbyt dobrze. Nie byłem w stanie nawiązać walki. Żebra dawały się we znaki. Gdy chciałem wziąć głęboki oddech nie byłem w stanie i dostawałem zadyszki. Nie będę się już męczył z tym i zajmę się rekonwalescencją

Sep Vanmarcke miał nadzieję na poprawę swojego stanu jeszcze przed zakończeniem Tirreno-Adriatico. Obecnie będzie pracował nad rozwiązaniem problemu bólu i utrzymaniem formy przed kolejnymi klasykami. Belg zaznacza, że początkowo po powrocie może mieć problemy z nawiązaniem walki, jednakże żywi nadzieję na powrót do najwyższej formy na późniejsze monumenty.

- Mam nadzieję, że jest on w stanie zrobić dla mnie więcej - mówi zawodnik Cannondale-Drapac o współpracy z fizjoterapeutą. - Nie możesz pozbyć się obolałych żeber, możesz jednak wzmacniać ćwiczeniami mięśnie wokół nich. Nie mogę tracić wypracowanej formy. Może będę nieco odstawał przyszłym tygodniu podczas Dwars door Vlaanderen i E3 Harelbeke. Jednak przy odrobinie szczęścia powrócę do najwyższego poziomu na Ronde Van Vlaanderen i Paris-Roubaix. Nic nie ginie

Fot. Cannondale-Drapac