pro-cycling.org
Akcje i reakcje peletonu po Paris-Nice 2017
napisał: Mateusz Dudek (2017-03-13 23:15:18).

75. edycja wyścigu Paryż-Nicea była pierwszą worldtourową etapówką rozgrywaną na europejskim gruncie. Działo się tam w tej Francji grubo i szeroko, już od pierwszego etapu. Paskudna pogoda dawała się kolarzom we znaki i choć z czasem niebo się przejaśniło, rywalizacja była zacięta do samego końca. Jakie więc wnioski można wyciągnąć z tego wyścigu?



Fot. A.S.O. / Kare Dehlie Thorstad


Lata lecą, a Contador nadal atakuje

Benjamin Franklin powiedział kiedyś, że „na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki”. Patrząc z kolarskiego punktu widzenia można stwierdzić iż pewne są tylko śmierć, podatki i atakujący Contador. Kolejny sezon, kolejny zespół tylko styl jazdy „El Pistolero” bez zmian. Strata ponad minuty na pierwszym etapie do Bois d’Arcy, zadziałała dosłownie na Contadora jak płachta na byka. Od trudnej czasówki na czwartym etapie, Hiszpan stopniowo piął się do góry w klasyfikacji generalnej. Przed ostatnim etapem był trzeci i tracił do lidera, Sergio Henao 31 sekund. I jakżeby inaczej, zaatakował. I to jak. 15km przed końcem był wirtualnym liderem. Ostatecznie na mecie zabrakło mu do zwycięstwa tylko 2 sekund. Sam Contador mimo porażki był zadowolony. I my jesteśmy zadowoleni bo takiego Alberto ogląda się z przyjemnością

- Zaatakowałem, ale być może zbyt daleko przed metą. To był piękny wyścig i jestem szczęśliwy, że miałem w tym swój udział. Nie wygrałem ale jestem zadowolony. Taki właśnie jestem. Muszę próbować coś robić, bo nie potrafię jeździć spokojnie. Muszę podejmować ryzyko - przyznał po wyścigu kolarz Trek-Segafredo.

Wyścig dosłownie ku słońcu

Pogoda ścigania we Francji idealnie oddała to iż Paryż-Nicea nazywane jest „wyścigiem ku słońcu”. Kolarze im bliżej byli mety w Nicei, tym pogoda była lepsza. Gdyby ktoś przełączając kanały przypadkowo trafił na relację z wyścigu podczas pierwszego czy drugiego etapu mógłby odnieść wrażenie iż ogląda jeden z północnych klasyków odbywających w Holandii czy Belgii. Silny wiatr oraz deszcz spowodowały iż na straconej pozycji znaleźli się kolarze, którzy nie przepadają za klasykami. Przekonał się o tym m.in. Richie Porte, który na drugim etapie przyjechał do mety ze stratą ponad 14 minut. Brak szans na walkę w generalce, Tasmańczyk powetował sobie zwycięstwem na królewskim etapie z metą na Col de la Couillole.



Fot. A.S.O. / Kare Dehlie Thorstad


Wreszcie Henao i znowu Sky

To że w Kolumbijczyku drzemie potencjał na wygrywanie było raczej wiadome od dawna. 29-latek wygrywał etapy na ważnych wyścigach czy stawał na podium klasyfikacji generalnych dużych wyścigów. Zawsze jednak brakowało tej kropki nad i. Czasem brakowało zwyczajnie szczęścia, tak jak np. w Rio gdzie Henao wraz z Nibalim i Majką byli już praktycznie pewni medali, lecz kraksa na ostatnim zjeździe odebrała mu szansę na życiowy sukces. Czasem na przeszkodzie stawały sprawy związane z niejasnościami wokół paszportu biologicznego Kolumbijczyka. Te sezon wydaje się być przełomowy. Po zdobyciu pierwszego w karierze mistrzostwa Kolumbii, teraz udało się wygrać pierwszy duży wyścig. I to nie byle jaki wyścig.

- Jest to największe zwycięstwo w mojej karierze, a wygrać taki wyścig jak Paryż-Nicea praktycznie na ostatnich metrach to coś nieprawdopodobnego - powiedział szczęśliwy Henao.

Z drugiej jednak strony, wyścig znów padł łupem ekipy Sky. Zaczyna to wyglądać trochę tak jakby niebiańscy posiadali monopol na wygrywanie Paryż-Nicea. Ostatnie sześć edycji to pięć triumfów kolarzy Sky. Ciekawostką może być to, że żadne z tych zwycięstw nie należy do Chrisa Froome’a, który pojawił się przy trasie w roli kibica.

WorldTourowe pierwsze razy

Wyścig we Francji przyniósł pierwsze zwycięstwa etapowe na poziomie WorldTour dwóm kolarzom. Pierwszym z nich jest Sam Bennett z ekipy Bora-hansgrohe. Irlandczyk dla którego sezon 2017 jest również pierwszym na poziomie WorldTour, okazał się najszybszy na trzecim etapie z metą w Chalon-sur-Saone, wyprzedzając na kresce Alexandra Kristoffa oraz John’a Degenkolba.

- Dążyłem do tego aby wygrać etap wyścigu WorldTour od dłuższego czasu, dlatego czuję ulgę, że to się wreszcie udało. To jest wspaniałe uczucie. Bardzo cierpiałem na zeszłorocznym Tour de France po tym jak upadłem na pierwszym etapie, ale zawziąłem się i dojechałem do Paryża. Ukończenie Wielkiego Touru pozwoliło mi wejść na wyższy poziom - stwierdził 26-latek.

Drugi, któremu we Francji zdarzył się ten pierwszy raz to Sonny Colbrelli z ekipy Bahrain-Merida, który zaskoczył wielkie nazwiska sprintu na finiszu drugiego, wietrznego etapu do Amilly. Włoch nie krył wzruszenia na mecie. Jego zwycięstwo było również historyczne dla ekipy Bahrain-Merida, gdyż i dla niej było to pierwsze zwycięstwo w wyścigu z kalendarza WorldTour.

- To specjalny dzień. Moja pierwsza wygrana w World Tourze i zarazem największy sukces w karierze. Jestem naprawdę szczęśliwy - powiedział Colbrelli.



Fot. A.S.O. / Kare Dehlie Thorstad


Quick-Step ciągle w gazie

Od początku sezonu motorem napędowym ekipy Patricka Lefevere’a byli sprinterzy. Mimo obecności na Paryż-Nicea m.in. Marcela Kittela palmę pierwszeństwa przejęli inni. I trzeba im przyznać, że wywiązali się z obowiązków znakomicie. Trzecie miejsce Daniela Martina oraz piąte Juliana Alaphilippe’a w generalce. Do tego wygrana klasyfikacja punktowa, młodzieżowa oraz drużynowa, a także dwie wygrane etapowe. Z takim pokaźnym bagażem wyjechała z Francji belgijska ekipa. Zaskakiwać nie przestaje też Alaphilppe. Z każdym kolejnym startem udowadnia on swoją wszechstronność. Tym razem objawiła się ona w czasówce. Młody Francuz na trasie o długości 14,5km, kończącej się podjazdem pod Mount Brouilly (3km; 7,7%) okazał się najlepszy, zostawiając w pokonanym polu m.in. Alberto Contadora czy Tony Gallopina. Wszechstronność 24-latka stale rośnie i strach pomyśleć co będzie jeśli poprawi on jeszcze bardziej jazdę po górach. A patrząc na obecną formę Francuza czy też Michała Kwiatkowskiego, już nie możemy doczekać się rywalizacji podczas Tryptyku Ardeńskiego.

Było dobrze, a nawet bardzo dobrze


Podczas tego tygodnia z Paryż-Nicea byliśmy świadkami praktycznie wszystkiego. Począwszy od zmiennej pogody po piękną rywalizację kolarzy. Organizatorzy świetnie też przygotowali trasę, która zawierała wszystko co być powinno na tygodniowym wyścigu: etapy sprinterskie, pagórkowate, typowo górskie oraz czasówka. Co równie ważne, mimo zażartej rywalizacji obyło się poważniejszych kraks. Należy życzyć więc sobie i mieć nadzieję, że dalsza część sezonu tak właśnie będzie wyglądać.