pro-cycling.org
Tirreno-Adriatico: Raz jeszcze Sagan, aktywni Polacy
napisał: Martyna M. Kobylińska (2017-03-12 18:36:40).

Peter Sagan (Bora-hansgrohe) ponownie okazał się najlepszy na etapie Tirreno-Adriatico. Tym razem Słowak triumfował jednak w znacznie bardziej wymagającej końcówce, pokonując na kresce Thibauta Pinota (FDJ) i Primoza Roglica (Team LottoNL - Jumbo). Liderem wyścigu pozostał Nairo Quintana (Movistar).



Fot. RCS Sport


Lista startowa i trasa Tirreno-Adriatico
Wyniki 5. etapu Tirreno-Adriatico 2017

210 kilometrów mieli do pokonania kolarze w ramach niedzielnego etapu wyścigów "Dwóch Mórz"> Trasa poprowadziła po wymagających terenach środkowych Włoch z Rieti do Fermo. W pierwszej części droga dość łagodnie wznosiła się przez dobre 40 kilometrów, by następnie po równie długim zjeździe doprowadzić peleton do drugiej połowy trasy, która najeżona była małymi, wymagającymi podjazdami. Etap idealny dla harcowników.

Działo się od czorta i ciut ciut. Akcji zaczepnych było co nie miara. Pierwszą poważniejszą stworzyli Moreno Moser (Astana), Maxime Monfort (Lotto Soudal), Niki Terpstra (Quick-Step Floors), Maurits Lammertink (Katusha-Alpecin), Gianna Moscon (Team Sky), Filippo Ganna (UAE Team Emirates), Marco Canola (Nippo - Vini Fantini), Alexis Gougeard (Ag2r La Mondiale), Scott Thwaites i Steve Cummings (Team Dimension Data) oraz Davide Ballerini (Androni Giocattoli).

Mocny skład grupy w tym przypadku nie działał jednak na jej korzyść, bowiem peleton za nich nie chciał odpuścić dalej kolarzy, których później mogłoby nie dać się już złapać. Zatem 2 minut to był max, na jaki uciekinierzy mogli liczyć, a na 80 kilometrów przed finiszem było po akcji.

Długo nie trzeba było czekać na reakcję ze strony pozostających w peletonie zawodników, którzy z ferworem wyrywali się do przodu, by zapełnić zwolnione miejsce. Bilety na pociąg wylosowali tym razem Matteo Cattaneo (Androni-Giocattoli), Mikel Landa (Team Sky), Tim Wellens (Lotto Soudal) i Bob Jungels (Quick-Step Floors). Peleton znów kręcił jednak nosem, bo zaledwie 2 minuty straty w generalce Jungelsa zagrażało interesowi Movistaru i liderowi Nario Quintanie. Po przejechaniu jakichś 40 kilometrów i tak akcja została więc skasowana.

Do przodu wyrwali się w końcu nasi dwaj kolarze - aktualny mistrz Polski Rafał Majka (Bora-hansgrohe) i jeden z jego poprzedników, Michał Kwiatkowski (Team Sky). Za ich kołami poszli też inni i zrobiło się trochę zamieszania, ale w końcu "Kwiato" poprawił i wysforował się na czoło, samotnie kręcąc przez kilka kolejnych kilometrów.

Kwiatkowskiego złapano, ale ten nie odpuszczał i podejmował się kolejnych ataków. W towarzystwie lub bez, jak się akurat układało. Ogólnie kręcił aktywnie i na pewno dostarczył sporo radości swoim kibicom. Majka z resztą też, bo długo było można dziś oglądać biało-czerwoną koszulkę z orłem na piersi na czele grupy.

Po prawdziwym festiwalu ataków i odjazdów, gdy do mety pozostawało już nie więcej jak 5 kilometrów, harcowników definitywnie powyłapywano, a czołówkę stanowiła mocno okrojona grupa zawodników specjalizujących się w jeździe po zdecydowanie bardziej wymagającym ternie. Nic dziwnego, wiem do mety wiódł porządny, strony podjazd. Krótki, ale solidny. Tam walka toczyła się między kilkoma kolarzami, spośród których najlepszy okazał się Peter Sagan (Bora-hansgrohe). Dwukrotny mistrz świata na kresce wyprzedził Thibauta Pinota (FDJ) i Primoza Roglica (LottoNL - Jumbo). Liderem pozostał Nairo Quintana.