pro-cycling.org
Przemysław Niemiec: Giro to dla mnie wyścig numer jeden!
napisał: Martyna M. Kobylińska (2013-11-22 00:49:56).

Przemysław Niemiec jest już myślami przy nowym sezonie i stopniowo przygotowuje formę do kolejnego okresu startowego. Jak będzie wyglądał? Będzie lepszy czy gorszy? Jakie plany na rok 2014 ma Przemek i czy stawia sobie jakieś cele? Zapytaliśmy go o to podczas wywiadu, na który znalazł czas pomiędzy treningami na błotnistych trasach.



Fot. Małgorzata Wolak


Alicja Probosz: Skończyły się już Twoje wakacje?

Przemysław Niemiec: Tak, byłem teraz w fabryce Sidi robić buty na moje specyficzne stopy, bo przez cały tegoroczny sezon miałem problem – musiałem chirurgicznie usuwać odcisk ze stopy i teraz, kiedy już mi się to zagoiło, pojechałem tam żeby mi zrobili odpowiednie buty.

To brzmi jak bardzo uciążliwa kontuzja dla kolarza.

Bardzo, przez to cały zeszłoroczny Tour de France jechałem z dziurą w bucie, żeby mógł mi z niej wystawać mały palec. To było wyjątkowo dokuczliwe. Na szczęście uporałem się już z problemem i mam nadzieję, że będzie dobrze.

Długą miałeś przerwę w tym roku?

Miesiąc, ale bardzo tego potrzebowałem. Byłem cały czas w domu z rodziną, nawet pozwoliłem sobie pojechać na kilka dni nad polskie morze. Pogoda była jaka była, ale przynajmniej je zobaczyłem, bo dawno mnie tam nie było. Pierwszy raz w życiu zobaczyłem molo w Sopocie.

Ten sezon Twoja drużyna zaczyna z dużymi zmianami personalnymi.

Zmiany są spore. Będę miał tą przyjemność jeżdżenia z mistrzem świata – to zawsze jakiś prestiż. Pierwsze zgrupowanie, na którym spotkamy się wszyscy – starzy i nowi – odbędzie się 5 grudnia. Wtedy będziemy mieli okazję się poznać. Tradycyjnie nie będzie na nim Kolumbijczyków, bo w grudniu ich na 4 dni z Kolumbii nie ściągają, ale poza tym wszyscy powinni być. U mnie nic się nie zmieniło – jadę ten kalendarz, który chciałem i jechałem w zeszłym roku więc myślę, że będzie dobrze.

Chodzą plotki, że będziesz liderem na Giro d’Italia?

Czas pokaże. Wszystko zależy od mojej dyspozycji. Wiadomo, że dla mnie jest to wyścig numer 1 i muszę wszystko zrobić tak, żeby być w najlepszej formie właśnie na nim. Jeśli to mi się uda, to nie będzie przeciwwskazań ze strony mojej drużyny żebym mógł Giro pojechać tak, jak w tym roku.

Jak oceniasz swój poprzedni sezon?

Pierwszą połowę bardzo dobrze. Drugą trochę mniej no ale wiadomo, zmęczenie dało o sobie znać. Mimo to generalnie jestem zadowolony, sezon na plus.

Następny będzie jeszcze lepszy?

Zawsze trzeba tak myśleć. Idę do przodu. Mam nadzieję, że ten sezon też będzie jak najlepszy, przynajmniej tak udany jak ten. Pierwszy start mam, tak jak w zeszłym sezonie, na Majorce 9 lutego.

Zacząłeś już treningi?

Tak. Trochę czasu spędzam na rowerze, trochę na ćwiczeniach ogólnorozwojowych. W takim okresie można pozwolić sobie na trochę więcej – nie tylko rower, ale i siłownia, basen, sauna czy inne formy aktywności. Na razie na spokojnie, bez żadnych obciążeń. Jeżeli jeżdżę na rowerze to w większości na górskim po lesie i wracam pokryty od stóp do głowy w błocie, ale sprawia mi to przyjemność. Pogoda u mnie jest ładna, świeci słońce i jest ciepło, ale błoto jest straszne. Ale nie mogę narzekać bo bywało tak, że o tej porze był już śnieg.

Jakie plany na najbliższy czas?

W czwartek wyjeżdżam na badania wydolnościowe, potem wracam na chwilę do domu i jadę na pierwsze zgrupowanie. Teraz zaczyna się taki okres, kiedy będę ciągle w rozjazdach.


Rozmawiała: Alicja Probosz