pro-cycling.org

Z notatnika kolarskiego - Tomasz Marczyński


Imię i nazwisko: Tomasz Marczyński
Data urodzenia: 6 marca 1984 r.
Miejsce urodzenia: Kraków
Zespoły (kraj): Krakus Swoszowice, Pacyfik Toruń
Początek kariery zawodowej: sezon 2006
Aktualny zespół: Ceramica Flaminia
Przebieg kariery zawodowej:
2006 rok:

2. Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym (start wspólny)
12. Route du Sud (2.1)
17. Wyścig Pokoju (2.HC)
46. Tour de Vendée (1.1)
50. Costa degli Etruschi (1.1)
55. GP Kanton Aargau/Gippingen (1.HC)
59. Giro d'Oro (1.1)
66. Tour de Polgone (PT)
69. Settimana Ciclista Lombarda (2.2)
69. Giro del Trentino (2.1)
DNF Giro della Provincia di Lucca (1.1)


27 stycznia 2008 r.
Ależ ten czas leci. Nawet się nie obejrzałem, a już jesteśmy bliżej końca niż początku zgrupowania. Jak na razie pogoda świetnie nam sprzyja, więc staramy się ja jak najlepiej to wykorzystać i mocno pracujemy.

Jeśli chodzi o mnie to przyznam, że jestem bardzo zadowolony ze swojej dyspozycji jak na końcówkę stycznia. Z dnia na dzień widzę szybki progres i na tej podstawie po konsultacji z Pode i Pino (moi dyrektorzy sportowi) doszliśmy do wniosku, że nie ma co siedzieć w domu i zacznę sezon z lekkim wyprzedzeniem, 3-etapowym wyścigiem w Kalabrii, który potrwa od 11-13 lutego. Ale do tego czasu czeka mnie jeszcze trochę pedałowania, a w między czasie oficjalna prezentacja teamu, która odbędzie się 4 lutego w Mediolanie...

Z szerokim uśmiechem i dobrym nastroju przedsezonowym pozdrawiam Wszystkich Kibiców i obiecuje ze juz niedługo prześlę nowe informacje.



24 stycznia 2008 r.
Oficjalnie witam Wszystkich w sezonie 2008! Od dwóch tygodni jestem we Włoszech i powoli zaczynam dochodzić do normalnej dyspozycji. Na razie trenuje spokojnie bez żadnych konkretnych ćwiczeń, tylko spokojnie najeżdżanie kilometrów. W pierwszym tygodniu pogoda nie zbyt mi sprzyjała więc ten tydzień starałem się nadrobić wszystkie zaległości. Jak na razie zdrowie i humor dopisują, a nóżka z dnia na dzień kręci się coraz lepiej.

W takie dni jak wczorajszy uświadamiam sobie, że przez ostatni miesiąc właśnie tego mi brakowało... Tylko ja, mój rower ,droga przede mną i nieodłączna muzyka płynąca z odtwarzacza mp3:) Nawet nie wiem jak to się stało, ale wczoraj o 9 rano wyjechałem sobie trochę popedałować z moimi przyjaciółmi z civity. Po 3 godzinkach z nimi postanowiłem kontynuować na solo;) Jechałem zauroczony pięknym słoneczkiem i nawet się nie obejrzałem jak na swoim polarze ujrzałem 6h!!! Znajdowałem się mniej więcej 50km od domu. Kiedy w końcu dotarłem sportester pokazał prawie 8h i 238km.... Mam szczęście, że mieszkam razem z Markiem (naszym masażystą), który natychmiast swoim kojącym masażykiem doprowadził wszystko do normy:)

Jednak z tym dniem skończyły się rowerowe wycieczki. Już jutro udaje się do Santa Severa, gdzie rozpoczynamy obóz przygotowawczy z całą drużyną. Będzie bolało, ale przecież właśnie o to chodzi;)

3 stycznia 2008 r.
Witam Wszystkich w nowym roku i Życzę wszelkiej pomyślności i dużo dużo szczęścia!!! U mnie przygotowania idą zgodnie z planem. Jeszcze jestem w Polsce, ale juz w niedzielę ruszam do Włoch, aby wreszcie potrenować w miarę "ludzkich" warunkach:)

Czuje się dobrze i myślę, że mam juz odpowiednia bazę treningów ogólnorozwojowych, aby zacząć juz ćwiczenia specjalistyczne, czyli praca tylko na siodełku mojej nowej "Błyskawicy":) Chce podziękować Wszystkim, którzy każdego dnia mnie wspierają i dodają mi otuchy, bo to jest moja główna "siła napędowa".

Dziękuje i zapraszam do sezonu 2008...

8 grudnia 2007 r.
Witam Wszystkich gorąco ! I zaczęło się… Tak można opisać moje ostatnie 3 tygodnie życia. Po wypoczynku, wspaniałych wakacjach i nabraniu świeżości po odchodzącym powoli do historii sezonie 2007, nadszedł czas na powrotu do "normalnego" życia:)

Wraz z dniem 20 listopada zacząłem przygotowania "pod kątem" przyszłego roku kolarskiego. Trenowałem na rowerze górskim, chodziłem na basen, siłownie, a obecnie jestem już we Włoszech, na pierwszym zgrupowaniu mojej drużyny.

Na razie trenujemy bardzo spokojnie około 3 do 5 godzin dziennie. W związku z prawie 70% zmianą składu, zgrupowanie to ma na celu przede wszystkim zgranie ekipy i zrobienie wstępnych planów na nadchodzący sezon. Atmosfera jest bardzo pozytywna i juz widać bojowe nastawienie i duże aspiracje, jeśli chodzi „Stagione 2008”.

Moje odczucia idą w jak najlepszym kierunku. Czuje się dobrze, jestem skoncentrowany i głęboko wierze, że wszystko się ułoży po mojej myśli. Na razie do około 20 grudnia chcę potrenować na Półwyspie Apenińskim, a Święta i Sylwestra planuje spędzić w ojczyźnie:) Tuż po nowym roku wracam do Włoch i zaczynam czysto specjalistyczne treningi. Pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia.

16 października 2007 r.
Na początku podsumowania sezonu 2007 chciałem bardzo serdecznie podziękować wszystkim moim Kibicom i Bliskim za serdeczny doping, wielką wyrozumiałość i wsparcie, którym mnie darzą. Jednocześnie chcę przeprosić ze niezbyt często daje "znaki życia":) - ale obiecuje poprawę.

Odnośnie mijającego roku, to mogę śmiało stwierdzić, że był to dla mnie najlepszy rok w całej mojej karierze. Oprócz tego, że udało mi się osiągnąć parę naprawdę dobrych rezultatów, to tak naprawdę moim największym osobistym sukcesem była 100-procentowa wiara w to, że jestem w stanie dokonać jeszcze wiele w kolarstwie (tym prawdziwym, zawodowym). Czuję, że nabieram coraz większego doświadczenia i powoli staje się w pełni dojrzałym kolarzem. To naprawdę piękne z kiedy możesz walczyć jak równy z równym. Z zawodnikami, którzy jeszcze do tak niedawna byli Twoimi idolami a samo staniecie u ich boku na linii startu było tak wielkim przeżyciem.

Teraz planuje trochę wakacji - tych fizycznych i psychicznych. Potrzebuję odrobiny relaksu, po to aby naładować "akumulatory" i do przyszłego sezonu podejść jeszcze odważniej. Wiem, że czeka mnie jeszcze dużo ciężkiej pracy, ale jestem gotów w 100% poświecić się dla kolarstwa i zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby realizować swoje plany i marzenia związane z tym sportem.

Odnośnie przyszłego sezonu, to postanowiłem pozostać jeszcze w Ceramika Flaminia, gdyż czuje się tam doceniany i wiem, że będę miał niejedną szansę pojechać "swój" wyścig mając kolegów do pomocy.

Jeszcze raz serdecznie dziękuje osobom, które przyczyniły się do moich sukcesów i obiecuję że w przyszłym roku będziemy walczyć dalej...



Tomek podczas tegorocznego TDP (fot. pro-cycling.org)

24 września 2007 r.
Po krótkim ochłonięciu po narodowym Tourze nadszedł czas na krótkie podsumowanie i zdradzenie planów na końcówkę sezonu.

Odnośnie TDP to był on dla mnie wyścigiem, który miał dostarczyć mi bazy kilometrowej i umożliwić dobry trening przed zbliżającymi się wielkimi krokami MŚ. Ogólnie jestem zadowolony z mojej postawy i z polepszającej się z dnia na dzień dyspozycji. Oczywiście nie zależało mi tutaj na klasyfikacji generalnej, dlatego patrząc moje akcje z technicznego punktu widzenia były czasami przesadzone, ale tak naprawdę ich efekt ma być widoczny za kilka dni.

Odnośnie MŚ. Oceniając swoja dyspozycję myślę, że jestem w stanie dobrze się pokazać i pomóc moim kolegą, bo walczyć o czołowe pozycje będzie trudno, ale na pewno łatwo się nie poddam i dam z siebie wszystko.

Później czeka mnie jeszcze „etapówka” w Meksyku i parę klasyków, ale będę do nich podchodził już zupełnie bezstresowo:)

Serdecznie pozdrawiam moich Kibiców i dziękuje za gorący doping podczas TDP.

9 sierpnia 2007
Niestety nie mam zbyt dobrych wieści, gdyż właśnie co dopiero wróciłem z wyścigu dookoła Portugalii, który na pewno nie był dla mnie szczęśliwym. Nastawiałem się na ten start już od Mistrzostw Polski. Forma szła cały czas w górę, co było widać już na Brixia Tour gdzie na ciężkich podjazdach wałczyłem z czołówką kończąc cały wyścig 11. w generalce.

Przyjechałem do Portugalii zmotywowany i nastawiony na ostrą walkę, ale niestety moje plany prysły już w dzień prologu. Przy rozkręcaniu na starcie urwałem łańcuch i wylądowałem na asfalcie z mocno potłuczonym kolanem. Przez chwile nie byłem w stanie się podnieść, ale zacisnąłem zęby i z wielką fatygą dojechałem do mety, pedałując praktycznie jedną nogą.

Dzień później spróbowałem kontynuować jazdę, ale ból był nie do zniesienia i byłem zmuszony do cofki. Na prawdę przykro, bo ostatni miesiąc pracy był podporządkowany pod ten wyścig. Ale cóż, teraz muszę jak najszybciej wyleczyć kontuzje i myśleć o następnych startach, a w szczególności MŚ. Obiecuję że jeszcze w tym roku dam moim kibiciom powód do radości. W takich sytuacjach zawsze powtarzam: niema tego złego ,co by na dobre nie wyszło... i jakby nie było będzie bardzo milo.

4 lipca 2007 r.
Teraz gdy ochłonąłem już trochę po ostatnich mistrzostwach mogę podsumować w kilku zdaniach ostatnie dwa miesiące ścigania. Tak jak to pisałem juz w styczniu w tym sezonie koncentrowałem się na okres maj-czerwiec(pierwsza część sezonu). Później troszkę odpoczynku i jeszcze będę próbował pokazać się z dobrej strony pod koniec roku (druga część sezonu).

Na początku maja zacząłem dochodzić do niezłej dyspozycji, pokazując to 20. miejscem w klas. generalnej na etapówce w Portugali, która była pierwszym startem przygotowującym nogę na najbliższe starty. Zabrakło tylko 5 sekund, a zostałbym najlepszym kolarzem tego wyścigu, ale ogólnie "wrażenia" były juz dobre.

Dwa tygodnie po tym czekały mnie dwa ciężkie klasyki. Jeden w Niemczech pierwszej kategorii, gdzie zająłem 10. pozycje i następny w Szwajcarii (HC), gdzie do mety dotarłem na 3. miejscu, zaliczając tym samym moje pierwsze poważne podium w karierze zawodowca. Tydzień po klasykach nadszedł czas na Route du Sud. Ciężki wyścig etapowy w Pirenejach. Czułem się tam naprawdę świetnie, walcząc z czołówką światową górali na najcięższych etapach i jednocześnie kończąc cały wyścig na 8. miejscu w generalce.

Po tych startach w dobrej dyspozycji niesamowicie zmotywowany wróciłem do Polski na Mistrzostwa Polski, które kończyły moją pierwszą część sezonu. Czułem się naprawdę mocny i chciałem postawić "kropkę nad i". Po ciężkim boju udało się i mogłem wrócić do domu ze "spokojnym sumieniem". Satysfakcja jest tym większa, że będąc jednym z faworytów i nie mając licznej drużyny, zdołałem dopiąć swego celu.

Teraz trochę relaksu, a juz pod koniec lipca zaczynamy ponownie wyścigiem Brixia Tour. Na koniec chciałem podziękować wszystkim osobom, które dołożyły się do mojego Mistrzostwa Polski. Zaczynając od Rodziców, Trenerów, Przyjaciół oraz Kibiców...

Pozdrawiam serdecznie i "Jakby nie było, będzie bardzo milo...".

17 marca 2007 r.
Niestety czas od poniedziałkowego popołudnia aż do dzisiejszego poranka spędziłem w łóżku. Broniłem się długo, ale jak prawie cała reszta zespołu uległem panującej we Włoszech grypie. Wczorajszy dzień był pierwszym bez gorączki a dzisiejszy pierwszym, gdzie moja noga mogła troszkę popedałować (jak na razie tylko 1h na rolkach w domu).

Trochę szkoda straconego tygodnia przygotowań i następnych dni, które będę musiał poświęcić na powrót do wyjściowej dyspozycji, ale cóż jak to się mówi - "niema tego złego, co by na dobre nie wyszło":). Pozdrawiam i do następnego razu (który mam nadzieje będzie niósł ze sobą bardziej pozytywne wieści...).

12 marca 2007 r.
Hmmm Milano-Torino… kolejny ze startów, którego nie miałem w planie, lecz choroby moich kolegów "zmusiły" mnie do ich zastąpienia. Jeśli chodzi o sam wyścig, to przebiegł on zgodnie z przewidywaniami. Do ostatniego podjazdu był dość kontrolowany. Moim zadaniem było pomagać naszym liderom, przed ostatnia górą Przeciągnąć ich do przodu peletonu i osłaniać od wiatru. Po wykonaniu pracy w połowie podjazdu załapałem swoje „grupetto” i spokojnie bez ryzyka dojechałem do mety. Jeśli chodzi o moje odczucia, to dyspozycja jak na parę dni po przebytej grypie była w miarę dobra. Teraz zostały mi 3 tygodnie przygotowań i zaczynam sezon na dobre. Tak, aby być w optymalnej dyspozycji na maj-czerwiec.

1 marzec 2007 r.
Pierwszy okres treningów ogólnych zakończyłem startem we Francji. Wrażenia po pierwszym wyścigu są jak najbardziej pozytywne. Myślę, że jestem w odpowiednim punkcie jeśli chodzi o przygotowania. Od przyszłego tygodnia zaczynam juz treningi z ćwiczeniami specjalistycznymi, aby na początku kwietnia wyścigiem Settimana Lombarda zacząć sezon na dobre. Chciałbym być w niezłej dyspozycji na początku maja i z myślą o tym kontynuuje spokojnie moje treningi.

1 lutego 2007 r.
Po dłuższym okresie milczenia i ciężkiej pracy, mogę w końcu opowiedzieć trochę jak wyglądały moje ostatnie 3 tygodnie. Po indywidualnym 10-cio dniowym wprowadzeniu 22 stycznia wyruszyliśmy z całą drużyną na tygodniowe zgrupowanie, trakcie którego miała również miejsce prezentacja ekipy. Był to naprawdę pracowity tydzień. Treningi od 4-7 godzin i w sumie prawie 1000 km w 6 dni.

Co do teamu i moich kolegów mogę mówić tylko w samych superlatywach. Atmosfera, która panowała w Terracinie była naprawdę niesamowita. Rano trening, później masaż i po kolacji wspólne spędzanie czasu (rozgrywając pojedynki w Piłkarzyki:))

Co do mojej dyspozycji na czas obecny to jest ona bardzo zadawalającą i z dnia na dzień widać znaczący progres. Jeśli chodzi o plany startowe to w sezon wejdę spokojnie 20 lutego wyścigiem Laiguelia.

Ceramica Flaminia nie posiada jednego, niepodważalnego lidera. Będzie on wybierany w zależności od dyspozycji i wyścigu.(miejmy nadzieje ze i mi będzie dane chociaż raz znaleźć się w tej zaszczytnej i na pewno niełatwej roli). Póki co oddaje się w 100% do dyspozycji moich dyrektorów sportowych, którzy są moimi "mistrzami" i z dnia na dzień odkrywają przede mną nieznane mi jeszcze sekrety kolarstwa. Jednocześnie dają mi spokój na rozwijanie swoich możliwości. Korzystając z okazji chciałem im naprawdę serdecznie za to podziękować i obiecać, że postaram się odwdzięczyć jakimś dobrym rezultatem w sezonie 2007.

15 stycznia 2006 r.
Przygotowania idą bardzo dobrze. Zdrowie i humor dopisują, a to jest najważniejsze. Na razie trenuje indywidualnie, ale już on przyszłego poniedziałku zaczynamy z całą drużyną zgrupowanie w Terracinie, które potrwa 10 dni i w trakcie którego będzie miała również miejsce prezentacja ekipy.

Plan startów będzie znany już w trakcie obozu treningowego. Będzie na pewno uzależniony od dyspozycji w jakiej będziemy się znajdować i na bazie tego będą ustalane składy na najbliższe wyścigi.

Jeśli chodzi o mnie, to w tym roku chce zacząć sezon bardziej spokojnie i bez większej presji juz na początku roku. Dlatego trenuje w miarę rozważnie. Oczywiście jeśli noga sama będzie się kręcić to nie będę specjalnie chwytał za hamulce i jakiś klasyk dla łapania (powoli) wyścigowego rytmu na pewno mi nie zaszkodzi. Już na dobre planuje zacząć sezon w pierwszej części marca.

25 grudnia 2006 r.
Po dwudziestodniowym pobycie we Włoszech i tygodniowym zgrupowaniu naszej drużyny wróciłem do Polski aby spędzić Święta w gronie najbliższych mi osób.

O nowym zespole i atmosferze panującej w Ceramica Flaminia można mówić w samych superlatywach. Przybycie takich zawodników jak Duma, Aug czy Gasperoni to wielki pożytek dla naszego, do tej pory młodego zespołu. Myślę, że jeśli uda nam się połączyć doświadczenie z "młodym" zapałem to mogą być z tego całkiem niezłe rezultaty.

Teraz Święta i Sylwester w domu, a juz w pierwszym tygodniu stycznia powrót do Italii. Składam więc serdeczne życzenia świąteczne Wszystkim Sympatykom kolarstwa i życzę pomyślności w nowym 2007 roku.

7 grudnia 2006 r.
Od poniedziałku jestem już we Włoszech, gdzie kontynuuje przygotowania do przyszłego sezonu. W następny wtorek nasza drużyna zacznie pierwsze, na razie bardziej organizacyjnie zgrupowanie, które odbędzie się w Civita Casstellana w dniach 12-16 grudnia, z którego postaram się napisać relację.

Skutki wypadku są już prawie nieodczuwalne i jak na razie całe przygotowania idą regularnie.

Święta Bożego Narodzenia najprawdopodobniej spędzę poza domem, chociaż wciąż mam nadzieję, że może uda mi znaleźć kilka dni na przyjazd do Polski.

22 listopada 2006 r.
Rok 2006 pod względem zdarzeń losowych jest chyba jednym z najgorszych w mojej dotychczasowej "karierze".

Wczoraj podczas porannego treningu na rowerze górskim doznałem upadku, którego konsekwencją jest złamanie kości ogonowej. Dzięki temu nieszczęsnemu przeżyciu będę musiał odłożyć treningi na przynajmniej 10 następnych dni. No cóż, może sezon 2007 nie zaczyna się dla mnie najlepiej, ale miejmy nadzieje że rezultat końcowy będzie bardziej pomyślny.

16 listopada 2006 r.
Moje Wakacje już dobiegły końca. Od połowy listopada zacząłem przygotowania do przyszłorocznego sezonu. Jak na razie są to treningi bardzo spokojne i dość spontaniczne. W związku z moim szybkim wyjazdem do Włoch (04.12.) staram się teraz poświęcić trochę czasu na ćwiczenia ogólnorozwojowe, czasami "bawiąc" się na rowerze górskim. Bardzo lubię ten okres, gdyż jest to czas planów, organizowania i czas nowych nadziei. Przy okazji można zatęsknić za szosą, co w moim przypadku działa później bardzo mobilizująco, gdyż później zaczynam treningi specjalistyczne.

Na koniec chcę podziękować wszystkim którzy, byli i są ze mną wspierając mnie swoim dopingiem, dodając mi otuchy w trudnych chwilach. Jednoczenie chcę obiecać, ze będę robił wszystko co w mojej mocy żeby ich nie zawieść i czasem dać powód do radości.

Pozdrawiam wszystkich Kibiców i Przyjaciół "Fajfeczka :-)"

17 października 2006 r.
Wyścigiem Giro del Piemonte zakończyłem swój pierwszy sezon z zawodowym peletonie. Pomimo różnych wypadków losowych zaliczam ten rok do udanych. Był to do dla mnie czas pełen doświadczeń oraz odkrywania kolarstwa na "nowo". Nauczyłem się wielu rzeczy, jednak popełniłem wiele błędów, które będą dla mnie nauczką na przyszłe lata.

W następnym sezonie pozostanę w Ceramica Flaminia, gdyż jest to drużyna bardzo przyszłościowa i perspektywiczna. Mogę tam podnosić spokojnie swój poziom, nie odczuwam presji wyniku i szczerze mówiąc zżyłem się trochę z ludźmi w niej dowodzącymi, którym dziękuje za cierpliwość, zrozumienie i szacunek, którym pomimo mojego młodego wieku mnie darzą.

Obecnie jestem juz w Polsce i wypoczywam spędzając czas z rodziną i znajomymi, których w ciągu sezonu trochę mi brakuje.

Podsumowując chce podziękować wszystkim osobom które przyczyniły (lub przyczyniają) do rozwoju mojej kariery. Dzięki wielkie!!! (Ci o których chodzi będą wiedzieć czytając te słowa).

13 września 2006 r.
Ostatnio dużo się dzieje. Przez ostatnie trzy dni starałem się zregenerować po Tourze, a od jutra zaczynam ostatnią fazę przygotowań do tegorocznych Mistrzostw Świata. Jestem bardzo szczęśliwy i zmotywowany moim powołaniem do Kadry Polski na tą imprezę. Będzie to dla mnie kolejny sprawdzian i na pewno kolejne wielkie doświadczenie. Bardzo zależy mi na pokazaniu, że jestem zawodnikiem który rownież potrafi sie znaleźć w drużynie narodowej i który umie pomóc bardziej doświadczonym kolegom z reprezentacji. Odnośnie Touru to cieszę się, że moje zdrowie i kondycja na ostatnich etapach była juz całkiem dobra. Mam nadzieję, że ten progres utrzyma się przynajmniej do 24.09. :-) Jeśli będzie trwał dłużej to nie bede miał nic przeciwko temu. Nie ukrywam swojej radości i przyznaje, że jest to dla mnie ukoronowanie bardzo udanego, pierwszego mojego sezonu w zawodowym peletonie. Pozdrawiam serdecznie moich sympatyków i trzymajcie za nas kciuki.

2 września 2006 r.
U mnie z dnia na dzień noga coraz lepsza. Co do Touru to myślę, że powinno być całkiem nieźle, lecz chcę również zaznaczyć, że przyjeżdżam do Polski głównie po to żeby dopracowywać formę na Mistrzostwa Świata. Jeżeli tylko będzie szansa to będę chciał pokazać się na jakimś z etapów. Oczywiście nie będę ryzykował na finiszach z grupy, a także będę unikał szarż na zjazdach. Mam tylko nadzieję, że nie będziemy mieli powtórki pogodowej z zeszłego roku, bo jeśli tak będzie to trzeba przeanalizować, czy taki trening nie zaszkodzi. Tak czy inaczej pojedziemy, zobaczymy... do zobaczenia!

21 sierpnia 2006 r.
U mnie z dnia na dzień widać coraz lepszą formę. Mam do przejechania jeszcze dwa włoskie klasyki, a potem jeszcze Tour de Pologne na którym będę doszlifowywał formę na Mistrzostwa Świata w Salzburgu.

8 sierpnia 2006 r.
Powoli wracam do zdrowia. Przejechałem Małopolski Wyścig Górski w formie treningu i byłem zaskoczony swoją dyspozycją (nie jest wcale tak źle). Jutro wylatuje do Włoch i tam będę trenował oraz ścigał się aż do Tour de Pologne, który będzie dla mnie ostatnią fazą przygotowań do Mistrzostw Świata (bo na tym starcie chce się w 100% skoncentrować). Mam nadzieje, że trener reprezentacji da mi szanse i będę mógł pokazać już w tym roku, że warto "inwestować" w młodzież. Byłoby to dla mnie na pewno wielkie doświadczenie na przyszłe lata w zawodowym peletonie. Jak juz powiedziałem wcześniej ja z mojej strony włożę w to 100, a nawet 110% pracy i poświecenia. Na pewno nie poddam się łatwo. Pozdrawiam Serdecznie Wszystkich odwiedzających stronę Pro-Cycling.

24 lipca 2006 r.
Powoli wracam do sił. Od jutra zaczynam regularne treningi, wciąż kontynuując rehabilitacje. Jednak największym moim problemem jest ból spowodowany pękniętym mostkiem, ale jakoś sobie z tym radze. Mam nadzieje że teraz wszystko będzie juz szło bez żadnych przykrych niespodzianek oraz, że będę mógł pomyślnie zrealizować resztę swoich planów na ten sezon. Jestem dobrej myśli i mam teraz jeszcze więcej zapału i ochoty do trenowania (chcę udowodnić sobie, lekarzom i wszystkim którzy widząc mnie po wypadku powiedzieli, ze resztę tego sezonu mogę zapisać na straty). Jeżeli chodzi o najbliższe starty to myślę, że będzie to około połowy sierpnia. Pozdrawiam moich Kibiców i obiecuję, że Was nie zawiodę. Pamiętajcie ! "Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło".

15 lipca 2006 r.
Obecnie znajduje się juz w domu. Moja kondycja fizyczna z dnia na dzień się poprawia. Największym mym utrapieniem jest nieznośny ból w klatce piersiowej, w której mam liczne krwiaki. Mam także połamaną kość jarzmowa i zatokę szczękową. Są to obrażenia które nie są bardzo uciążliwe. Według lekarzy na rower będę mógł wsiąść po co najmniej 4 tygodniach, ale ja zawsze takie diagnozy dziele przynajmniej przez pół :-) Jestem dobrej myśli i mam nadzieje ze na Tour de Pologne będę juz w dobrej dyspozycji, którą będę się starał tam doszlifować tak, aby na Mistrzostwach Świata być w szczytowej formie.

P.S. Trzymajcie za mnie kciuki.

12 lipca 2006 r.
Tomasz Marczyński uległ wypadkowi samochodowemu. Działo się to 11 lipca 2006 roku podczas dojazdu na badnia w Warszawie. Tomek miał połamane niektóre kości twarzo-czaszki i inne mniejsze obrażenia. Jego życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo.

Przekaż pozdrowienia dla kibiców ze szpitalnego łóżka - powiedział nam przez telefon

4 lipca 2006 r.
Wszystko u mnie w porządku. Już czuje pierwsze efekty wakacji (nabrałem trochę świeżości i zaczynam tęsknić za wysiłkiem na dwóch kółkach). Spędzam je w domu rodzinnym, bo będąc ciągle w podróży nic nie odpręża Cię lepiej niż ciepła domowa atmosfera. Wyjeżdżam co jakiś czas na przejażdżki rowerowe z moim tatą, znajomymi i kolegami z juniorskich lat :-) (tempo oczywiście całkowicie turystyczne). Jeszcze tylko kilka dni a potem znowu praca. Około 20 lipca wyjeżdżam do domu we Włoszech, a z początkiem sierpnia do Portugali na wyścig dookoła tego kraju.

Szczerze mówiąc jeśli chodzi o Tour to śledzę tylko ostatnie pół godziny transmisji. Pierwsze płaskie etapy nie absorbują jakoś szczególnie mojej uwagi. Moi faworyci to Valverde, Menchow, Popovich oraz Savoldelli. Jednak myślę, że w tym roku będą również jakieś niespodzianki i że w walce o ‘’generalke’’ ujrzymy nazwiska do tej pory mało znane.

28 czerwca 2006 r.
Odnośnie M.P. w Kielcach – na pewno dobry debiut w polskim zawodowym kolarstwie i jakiś sygnał że istnieje. Pomimo że byłem najmłodszym zawodnikiem tych mistrzostw i musiałem praktycznie samotnie stawić czoła 10 osobowym drużynom moich rywali, z czym myślę, że świetnie sobie poradziłem. Startem tym zakończyłem pierwsza część sezonu. Teraz jeszcze czeka mnie trochę odpoczynku, następnie 2-3 tygodnie przygotowań i z początkiem sierpnia 10-etapowy wyścig dookoła Portugalli. Potem kolejne starty aż do połowy października.