pro-cycling.org
Drugi przypadek dopingu mechanicznego
napisał: Mateusz Pikos (2017-07-31 08:43:00/przeczytano 4283 razy).

Co jakiś czas głośno robi się o mechanicznych metodach wspomagania kolarzy. Zwykle z zakazanymi praktykami tego typu usiłuje się powiązać nazwiska znane z profesjonalnego peletonu. Tym razem sprawa dotyczy 53-latka biorącego udział w jednej z imprez dla amatorów na Półwyspie Apenińskim.



Zajście miało miejsce podczas sobotniej imprezy organizowanej w okolicach Brescii. Według La Gazzetta dello Sport silnik został wykryty dzięki użyciu przez organizatora kamery termowizyjnej. - Otrzymaliśmy konkretną informację i kontynuowaliśmy poszukiwania - powiedział Emiliano Scalfi, pełniący funkcję zastępcy przewodniczego Centro Sportivo Italiano dla regionu Brescii.

Emiliano Scalfi opisuje w następujący sposób użycie kamery termowizyjnej w czasie wyścigu - Gdy rzuciliśmy okiem na obraz zauważyliśmy w rurze podsiodłowej jednego z zawodników coś wyglądającego jak ogień.

Opisywany zawodnik zajął trzecią lokatę w sobotnim wyścigu. Po jego zakończeniu poproszony został o przyniesienie swego roweru marki Argon 18 w celu dalszej inspekcji. - Poprosiliśmy zawodnika by udał się wraz z dwoma komisarzami na kontrolę roweru. Po otrzymaniu zgody kolarz przyznał się do winy - wyjaśnia Scalfi. - Wewnątrz roweru miał silnik.

Incydent, do którego doszło w miniony weekend jest drugim przypadkiem przyłapania kolarza na korzystaniu z wspomagania mechanicznego. Do pierwszej wpadki doszło podczas przełajowych mistrzostw świata 2016 w Heusden-Zolder. Silnik znaleziono wówczas w rowerze Femke Van Den Driessche. Belgijka została ukarana sześcioletnią dyskwalifikacją oraz grzywną w wysokości 20 000 franków szwajcarskich.