pro-cycling.org

5. etap - 13 maja: La Spezia – Abetone, 152km:

1 Jan Polanc (Lampre-Merida) 4:09:18
2 Sylvain Chavanel (IAM Cycling) 01:31
3 Fabio Aru (Astana)
4 Alberto Contador (Tinkoff-Saxo)
5 Richie Porte (Team Sky)
6 Mikel Landa Meana (Astana) 01:44
7 Dario Cataldo (Astana) 01:53
8 Yury Trofimov ( Katusha)
9 Damiano Caruso (BMC)
10 Darwin Atapuma Hurtado (BMC)

Klasyfikacja generalna po 5. etapie:

1 Alberto Contador (Tinkoff-Saxo) 16:05:54
2 Fabio Aru (Astana) 00:02
3 Richie Porte (Team Sky) 00:20
4 Roman Kreuziger (Tinkoff-Saxo) 00:22
5 Dario Cataldo (Astana) 00:28
6 Esteban Chaves (Orica GreenEdge) 00:37
7 Giovanni Visconti (Movistar) 00:56
8 Mikel Landa Meana (Astana) 01:01
9 Davide Formolo (Cannondale-Garmin) 01:15
10 Andrey Amador (Movistar) 01:18

Vincenzo Nibali: Nigdy nie oczekiwałem, że ktoś na mnie zaczeka
napisał: Artur Pierzyński (2017-05-24 02:52:58).

Zwycięzca 16. etapu Giro d’Italia był przeciwny temu, aby czekać na lidera wyścigu Toma Dumoulina, kiedy ten zatrzymał się na poboczu przyparty nagłą potrzebą fizjologiczną.



Fot. LaPresse


Tom Dumoulin (Team Sunweb) zmuszony był zatrzymać się podczas ostatniego z podjazdów. Kamery uchwyciły zawodnika jak rozbierał się do stroju Adama pod presją nagłej potrzeby fizjologicznej. Vincenzo Nibali (Bahrain-Merida) nie popierał decyzji zawodników, którzy chcieli poczekać na lidera wyścigu. Vincenzo zaatakował na 4 km przed szczytem, po czym przy pomocy znanych wszystkim jego umiejętności zjazdowych dogonił Mikela Landę (Team Sky). Zwycięstwo Nibalego na wczorajszym etapie było jego siódmą wygraną etapową na Giro w jego karierze. Dumoulin pomimo straty 2 minut i 18 sekund do Vincenzo zachował różową koszulkę.

- Jestem prostolinijny. Nigdy nie oczekiwałem, że ktokolwiek będzie na mnie czekał, kiedy się zatrzymam. Wiele razu upadałem, albo miałem defekt i po prostu jechałem dalej - powiedział Nibali w wywiadzie po zakończonym etapie. - Nie wiem co powiedzieć. Taka jest moja opinia, nawet jeśli wiele osób mnie za nią zaatakuje. Jeśli sięgniemy do historii, myślę że znajdziemy tam wiele podobnych przypadków - dodał.

Nibali tłumaczył również, że choć został poinformowany o postoju rywala z Holandii, nie wiedział dokładnie z jakiego powodu tak się stało. - Podczas podjazdu pod Pass Umbrail dostałem informację, że lider się zatrzymał, ale nie było jasne co się stało. Tempo było mocne, Trek i Orica ciągnęły mocno do przodu, ale zaraz pod tym jak zaczęliśmy podjazd - powiedział Nibali. - Był moment, że zwolniliśmy, jednak kilku zawodników zaczęło atakować od nowa, wyścig ruszył. To był finał etapu i ciężko było stwierdzić czy powinniśmy się zatrzymać czy nie. To nie był wypadek, a problem spowodowany być może złym posiłkiem na zjeździe, trudno mi powiedzieć.

Nibali zaatakował dwukrotnie, za pierwszym razem gubiąc Adama Yatesa (Orica-Scott), Thibauta Pinota (FDJ) i Boba Jungelsa (Quick-Step Floors). Drugi atak wytrzymał jedynie Nairo Quintana (Movistar).

- Nairo jechał za mną, a za nim była przerwa. Było około 5 km do szczytu, ale mieliśmy wiatr prosto w twarz, co zmusiło nas do małych skoków, a to nie było łatwe. Razem z jadącym w aucie Joaquimem Rodrigezem wiedzieliśmy, że najcięższy moment będzie przed szczytem i powiedział, żebym przypuścił tam ostatni atak - kontynuował Vincenzo.

Przed wyścigiem Włoch powiedział, że jego celem jest stanąć na podium w Mediolanie, do którego wciąż jeszcze daleka i ciężka droga. - Prawdziwe podium jest w Mediolanie, więc trzeba walczyć do końca, a to nie jest proste. Ten tydzień jest bardzo ciężki. Będzie okazja dla ataków, przede wszystkim dla Nairo. Będzie chciał dołożyć czasu Tomowi Dumoulinowi - dodał Nibali.

pro-cycling.org