pro-cycling.org

5. etap - 13 maja: La Spezia – Abetone, 152km:

1 Jan Polanc (Lampre-Merida) 4:09:18
2 Sylvain Chavanel (IAM Cycling) 01:31
3 Fabio Aru (Astana)
4 Alberto Contador (Tinkoff-Saxo)
5 Richie Porte (Team Sky)
6 Mikel Landa Meana (Astana) 01:44
7 Dario Cataldo (Astana) 01:53
8 Yury Trofimov ( Katusha)
9 Damiano Caruso (BMC)
10 Darwin Atapuma Hurtado (BMC)

Klasyfikacja generalna po 5. etapie:

1 Alberto Contador (Tinkoff-Saxo) 16:05:54
2 Fabio Aru (Astana) 00:02
3 Richie Porte (Team Sky) 00:20
4 Roman Kreuziger (Tinkoff-Saxo) 00:22
5 Dario Cataldo (Astana) 00:28
6 Esteban Chaves (Orica GreenEdge) 00:37
7 Giovanni Visconti (Movistar) 00:56
8 Mikel Landa Meana (Astana) 01:01
9 Davide Formolo (Cannondale-Garmin) 01:15
10 Andrey Amador (Movistar) 01:18

HISTORIA RÓŻOWEGO BUTA



Pomysł na wyścig Dookoła Włoch narodził się w głowie Armando Cougnet szefa działu "kolarstwo" w mediolańskim dzienniku sportowym "La Gazeta dello Sport". On to przekonał do tej idei swych szefów czyli właściciela gazety Tullo Morganiego i redaktora naczelnego Eugenio Costamagnę. O swym pomyśle poinformowali oni swych rodaków na pierwszej stronie wydania "La Gazzetty" z dnia 7 sierpnia 1908 roku. Dzięki temu mediolański dziennik uprzedził podobne pomysły swego rzymskiego konkurenta "Corriere della Sera". Sygnał do startu pierwszej edycji dano zaś 13 maja 1909 roku o godzinie 2:53 na rondzie Loreto w Mediolanie. Z tego to miejsca ciemna jeszcze nocą 127 śmiałków wystartowało na szlak pierwszej edycji Giro d'Italia. Trasa inauguracyjnej, 8-etapowej odsłony Giro liczyła tylko 2448,2 kilometra i prowadziła z Mediolanu do Mediolanu przez kolejne miasta etapowe takie jak: Bologna, Chieti, Neapol, Rzym, Florencja, Genua i Turyn z powrotem do Mediolanu będącego wszak siedzibą organizatora. Pierwszym triumfatorem tego wyścigu został Włoch Luigi Ganna, który niespełna dwa miesiące wcześniej wygrał też trzecia edycję klasyku Milano - San Remo. Ganna za swój triumf w Giro zainkasował 5.325 lirów z puli nagród rzędu 25.000 lirów (ostatni z 49 uczestników, którzy dotarli do mety dostał 300 lirów) - zarobek niemały zważywszy na fakt, że prominentni przecież pracownicy "LGdS" tzn. Costamagna i Cougnet zarabiali w owym czasie odpowiednio 150 i 120 lirów.


Photo: Luigi Ganna


Giro wystartowało więc sześć lat po Tour de France, lecz z uwagi na krótsza o dwa lata przerwę w okresie II Wojny Światowej kiedy to Dookoła Włoch nie ścigano się tylko w latach 1941-1945 ma obecnie ma dorobek tylko o cztery edycje skromniejszy od "Wielkiej Pętli". Do roku 1913 wyścig rozgrywano w systemie punktowym, który z grubsza polegał na sumowaniu miejsc zajętych przez uczestników na poszczególnych etapach i klasyfikowaniu ich wedle zasady "im mniejsza suma punktów tym wyższe miejsce w generalce". Co ciekawe gdyby zawodników klasyfikowano na bazie czasów rzeczywistych do historii światowego kolarstwa jako zwycięzca pierwszej edycji przeszedłby Giovanni Rossignoli, zaś Ganna byłby tylko trzeci. W obu opcjach druga lokata przypadała zaś Carlo Galettiemu. Tenże sam Galetti wygrał dwie kolejne edycje Giro z lat 1910-11, zaś w sezonie 1912 poprowadził do generalnego zwycięstwa ekipa Atala bowiem wówczas jedyny raz wyścig przeprowadzono w konwencji drużynowej (startowało czternaście na ogół 4-osobowych ekip). Najdłuższą edycją Giro sprzed wybuchu I Wojny Światowej była ta z 1911 roku 1911, która liczyła w sumie 3530,2 kilometra podzielonych na 12 etapów. W 1914 roku po raz pierwszy "jednostką obliczeniową" na Giro stały się godziny, minuty i sekundy a nie punkty. Wyścig podzielono tylko na osiem odcinków, ale aż pięć z nich liczyło ponad 400 kilometrów. To wtedy też zmierzono się z najdłuższym w całej historii Giro odcinkiem (nr 3) na trasie Lucca - Rzym o długości 430 kilometrów! Nic dziwnego, że przy takich dziennych dystansach rekordowa była też różnica czasu pomiędzy pierwszym a drugim zawodnikiem na mecie wyścigu. Alfonso Calzolari wyprzedził Pierino Albiniego aż o 1h57:26!


Photo: Alfredo Binda


Pierwszą międzywojenną edycję Giro w 1919 roku wygrał pierwszy z wielkich mistrzów włoskiego kolarstwa czyli "Campionissimo numero uno" Costante Girardengo, który swój sukces powtórzył jeszcze w sezonie 1923, zaś ogółem na trasach wyścigu Dookoła Włoch wygrał 30 etapów w latach 1913-26. Pierwszym trzykrotnym triumfatorem Giro został zaś Giovanni Bruneto dzięki swym zwycięstwom z lata 1921-22 i 1926. Co ciekawe ani razu na podium swej narodowej wieloetapówki nie stanął pierwszy włoski triumfator TdF czyli Ottavio Botecchia, który w Giro był tylko piąty w 1923 roku po czym przez resztę swej krótkiej i tragicznie przerwanej kariery skupił się na startach w bardziej prestiżowym Tourze. W połowie lat dwudziestych zaczęła wschodzić gwiazda zawodnika, którego dokonania przyćmiły wyniki wszystkich asów międzywojnia nie tylko tych rodem z włoskich szos. Mowa o późniejszym trzykrotnym mistrzu świata Alfredo Bindzie, który jako pierwszy zdołał wygrać aż pięciokrotnie w latach 1925, 1927-29 i 1933. Poza tym w tym samym czasie Binda zwyciężył na trasach aż 41 etapów Giro, w tym chociażby 12 ze wszystkich 15 odcinków rozegranych podczas edycji z 1927 roku. Dominacja Bindy na włoskich szosach była na tyle przytłaczająca, iż w 1930 roku organizatorzy zapłacili mu równowartość nagrody przewidzianej dla generalnego zwycięzcy wyścigu (tzn. 22.500 lirów) po to tylko by powstrzymał się od startu i przez to uczynił Giro imprezą bardziej emocjonującą dla wszystkich nią zainteresowanych. Wyczyny Bindy na zawsze przetrwają już w annałach Giro. Pod względem generalnych zwycięstw na przestrzeni kolejnych 70 lat zrównały się z nim tylko prawdziwe ikony światowego kolarstwa takie jak: Fausto Coppi (w 1953 roku) i Belg Eddy Merckx (w sezonie 1974). Natomiast etapowy rekord Bindy został minimalnie poprawiony dopiero w sezonie 2003 przez super-sprintera Mario Cipolliniego.


Photo: Gino Bartali


Druga połowa lat dwudziestych to również era najliczniejszego peletonu na trasach Giro. W latach 1926-28 startowało bowiem kolejno po 204, 258 i 298 zawodników! Oczywiście w obliczu maratońskich dystansów i kiepskich dróg wielu z nich wycofywało się na trasie i dlatego też rekord frekwencji na mecie Giro jest znacznie młodszy i pochodzi z 1990 roku kiedy to do Mediolanu dotarło 163 "ścigantów". Dekada lat trzydziestych przyniosła wyścigowi liczne odkrycia i nowinki. W 1930 roku Giro po raz pierwszy opuściło kontynent startując z Sycylii gdzie rozegrano aż trzy odcinki: Messyna - Katania, Katania - Palermo i Palermo - Messyna. Rok później miało miejsce wydarzenie jeszcze większej wagi, albowiem w peletonie pojawiła się różowa koszulka lidera czyli "maglia rosa", której kolor pochodzi od barwy papieru na jakim wydawana jest do dziś "La Gazzetta". Jej pierwszym posiadaczem dzięki zwycięstwu na etapie Mediolan - Mantova stał się Learco Guerra późniejszy mistrz świata właśnie z sezonu 1931, który całe Giro wygrał dopiero w 1934 roku, lecz w latach 1930-37 zwyciężył na aż 31 odcinkach tego wyścigu. W sezonie 1933 wprowadzono (o miesiąc wyprzedzając pod tym względem francuski Tour) klasyfikacje górską, której pierwszym zwycięzcą został nie kto inny jak Binda. Gwoli ścisłości trzeba jednak stwierdzić, iż charakterystyczna "maglia verde" czyli zielona koszulka dla najlepszego górala została po raz pierwszy wręczona dopiero w sezonie 1974 zaś pierwszym zdobywcą stał się Hiszpan Jose-Manuel Fuente triumfator tej klasyfikacji w latach 1971-74. Rekordzistą w tej dziedzinie pozostaje jednak do dziś Gino Bartali z siedmioma sukcesami w latach 1935-37, 1939-40 i 1946-47. Premię górską najwyższej kategorii imienia zmarłego w styczniu 1960 roku Fausto Coppiego po raz pierwszy rozegrano podczas edycji Giro z roku 1965 i wyznaczono ją wówczas w bodaj najbardziej godnym tego pomysłu miejscu czyli na niebotycznej przełęczy Stelvio.


Photo: Fausto Coppi


Dalszymi wynalazkami owych czasów były: pierwsza czasówka na 62-kilometrowym szlaku Bologna - Ferrara w 1933 roku wygrana przez Bindę oraz pierwsza górska czasówka z 1936 roku tzn. 20-kilometrowa wspinaczka z Rieti na Monte Terminillo w środkowych Apeninach wygrana przez Giuseppe Olmo. W okresie międzywojennym najdłuższa odsłona wyścigu (z 1937 roku) liczyła 3840 kilometrów podzielonych na aż 23 etapy. Taka liczba etapów powtórzyła się potem już tylko w latach 1969 i 1982, choć akurat największy dystans "zaserwowano" uczestnikom Giro w 1954 roku tzn. 4337 kilometrów, choć w 22 odcinkach. W latach tak dwudziestych jak i trzydziestych Giro pozostawało domeną Włochów. Dość powiedzieć, że żaden "stranieri" nie wygrał tego wyścigu do 1950 roku, zaś tylko nielicznym udało się dostać na niższe stopnie generalnego podium. Jako pierwszy dokonał tego Belg Marcel Buysse zajmując trzecie miejsce w 1991 roku. Jego wyczyn skopiował rok później Francuz Jean Alavoine. Krok dalej poszedł inny z Belgów, a mianowicie Joseph Demuysere, który w latach 1932-33 kończył Giro na drugich miejscach, lecz w obu przypadkach do pełni szczęścia zabrakło mu ponad 10 minut. Końcówka tej dekady to dwa zwycięstwa z rzędu Giovanni Valettiego z lat 1938-39 oraz pierwszy triumf Fausto Coppiego, który do wyścigu z 1940 roku przystąpił jako niespełna 21-letni "gregario" Gino Bartaliego (triumfatora z lat 1936-37) w ekipie Legnano. Właśnie Bartali i Coppi byli postaciami, które w najlepszy sposób spinały dzieje międzywojnia i pierwszych lat powojennych w historii Giro. Toskańczyk Gino wygrał Giro jeszcze po raz trzeci w 1946 roku, zaś w sumie siedem razy stawał na generalnym podium (w tym czterokrotnie po II Wojnie Światowej). Z kolei Piemontczyk Fausto nie miał sobie równych na trasach Giro w latach 1947, 1949, 1952-53, przy okazji jako pierwszy zawodnik w historii łącząc swe domowe sukcesy (z lat 1949 i 1952) z triumfami na trasach Tour de France. Jedynym rodzimym rywalem godnym tej wielkiej dwójki był znany skądinąd jako trzykrotny triumfator Ronde van Vlaanderen Fiorenzo Magni, który podobnie jak Brunero czy Bartali wygrał Giro trzykrotnie w latach 1948, 1951 i 1955.


Photo: Fiorenzo Magni


Hegemonię gospodarzy przełamał dopiero w Szwajcar Hugo Koblet, który w sezonie 1950 wygrał Giro o 5:12 dystansując Bartaliego. Jego sukces ośmielił kolarzy zagranicznych. W 1951 roku drugi był Belg Rik Van Steenbergen, zaś trzeci inny Szwajcar Ferdi Kubler. W 1952 roku Kubler ponownie był trzeci, zaś Koblet zajął jeszcze dwa drugie miejsca w latach 1953-54 - za drugim razem przegrywając tylko ze swym rodakiem i na co dzień pomocnikiem Carlo Clericim, który swe niespodziewane zwycięstwo w całym Giro zawdzięczał w dużej mierze astronomicznej przewadze wywalczonej na piątym etapie podczas ucieczki do L'Aquila. Jako pierwszy "stranieri" dwa wyścigi Dookoła Włoch wygrał "Anioł Gór" rodem z Luksemburga czyli Charly Gaul, który okazał się najlepszy w latach 1956 i 1959. Pierwsze z tych zwycięstw zapewnił on sobie w dramatycznych okolicznościach podczas odbywającego się w śnieżycy etapu do Monte Bondone. Na odcinku tym wycofało się 46 z 89 startujących zawodników (w tym sam lider Pasquale Fornara), zaś Gaul nad wszystkimi poza jednym rywalami uzyskał przewagę kilkunastu minut. Bardzo widoczny na trasach Giro d'Italia był w tym okresie również słynny Francuz Jacques Anquetil, który wygrał ów wyścig dwukrotnie w latach 1960 i 1964, a poza tym jeszcze był drugi w 1959 i 1961 roku oraz trzeci w latach 1966-67. Włoską odpowiedzią na ofensywę cudzoziemców były sukcesy tej miary zawodników co: Gastone Nencini (1957), Ercole Baldini (1958), Vittorio Adorni (1965) czy Gianni Motta (1966). Niemniej dość niespodziewanie najskuteczniejszym zawodnikiem włoskim okazał się tym czasie Franco Balmamion, który wygrał Giro w latach 1961-62, choć co ciekawe w żadnym z tych dwóch jak i pozostałych swych startów w tym wyścigu nie wygrał choćby jednego etapu.


Photo: Jacques Anquetil


Do końca lat pięćdziesiątych Giro zawsze kończyło się w Mediolanie i prawie zawsze też startowało ze stolicy Lombardii - za wyjątkiem inauguracji na Sycylii (Messyna 1930 oraz Palermo 1949 i 1954). Lata sześćdziesiąte zrobiły zasadniczy wyłom w obu tych tradycjach. W 1960 roku wyścig wystartował z Rzymu, a jako kolejne honoru tego dostąpiły Turyn, Neapol, Bolzano. Nowy zwyczaj na tyle dobrze się przyjął, że już w 1966 roku po raz pierwszy wystartowano z zagranicy, a mianowicie z pobliskiego Monte Carlo w księstwie Monaco. Co więcej w połowie tej dekady zaczęto nawet co roku przenosić metę wyścigu! W 1965 roku wyścig kończył się we Florencji, w 1966 roku w Trieście, w 1968 roku w Neapolu, w 1970 roku w Bolzano, zaś w 1975 roku na Passo dello Stelvio - najwyższej z włoskich przełęczy usytuowanej 2758 metrów n.p.m. Pod tym względem jednak najbardziej rewolucyjna była dekada lat osiemdziesiątych kiedy to ani razu Giro nie zmierzało w kierunku w Mediolanu, zaś metę całych zmagań wyznaczano kolejno w: Weronie (1981 i 1984), Turynie (1982), Udine (1983), Lucce (1985), Merano (1986), St. Vincent d'Aosta (1987), Vittorio-Veneto (1988) i po latach znowu we Florencji (1989) gdzie kończąca wyścig czasówkę wygrał nasz Lech Piasecki. Jeśli chodzi natomiast o zagraniczne początki kolejnych edycji Giro to po Monte Carlo przyszła pora na belgijskie miasteczko Verviers (1973), Ateny (1996), Niceę (1998), holenderskie Groeningen (2002) i ostatnio belgijskie Seraing (2006). Najdłużej z przyjazdem na włoską ziemię Giro zwlekało w 2002 roku kiedy to uczestnikom przed wyruszeniem na szosy Italii przyszło zmierzyć się po prologu w Groeningen z jeszcze czteroma etapami ze startu wspólnego poza terenem Włoch tzn. do Munster w Niemczech, Liege w Belgii, Esch-sur-Alzette w Luksemburgu i Strasburga we Francji. W ostatnich trzech dekadach wyścig jeszcze czterokrotnie (w sumie więc siedem razy) startował z Sycylii, wyruszając z Katanii (w 1976 roku), Palermo (1986), Taorminy (1989) i Agrigento (1999). Organizatorzy nie zapomnieli też o swych pozostałych wyspach, albowiem w 1991 roku Giro wyruszyło z miejscowości Olbia na Sardynii, zaś w sezonie 1993 z Portoferraio na Elbie.


Photo: Eddy Merckx


Edycja z roku 1966 przyniosła małą rewolucję nie tylko w geografii wyścigu, lecz również w jego regulaminie. Do życia powołano bowiem klasyfikację punktową, która jednak w odróżnieniu od tej rodem z Tour de France nie premiuje sprinterów, lecz kolarzy wszelkich specjalności traktuje jednakowo. Nie od razu symbolem tej klasyfikacji stała się znana dziś "maglia ciclamino". Do roku 1969 najbardziej regularny kolarz na finiszach etapów Giro przywdziewał koszulkę w kolorze czerwonym czyli "maglia rossa". Klasyfikację tą jak dotąd najczęściej tj. czterokrotnie wygrywali dwaj wielcy rywale z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych czyli: Francesco Moser (w latach 1976-78 i 1982) oraz Giuseppe Saronni (w latach 1979-81 i 1983). Obaj nie ograniczali się jednak tylko do etapowych zwycięstw. Saronni wygrał Giro w latach 1979 i 1983, a także był drugi w 1986 oraz trzeci w 1981 roku. Natomiast Moser wygrał Giro w 1984 roku wykorzystując swe nieprzeciętne umiejętności w jeździe indywidualnej na czas oraz był drugi w latach 1977, 1979 i 1985 oraz trzeci w latach 1978 i 1986. Niemniej zanim nastały czasy Saronniego oraz Mosera przeplatane zresztą aż trzema generalnymi zwycięstwami Francuza Bernarda Hinaulta w latach 1980, 1982 i 1985 w historii Giro nastała "złota era Belgów". Na przełomie lat sześćdziesiątych miejscowych regularnie upokarzał bowiem jeżdżący we włoskich ekipach Faema i Molteni Eddy Merckx, który wyrównał rekord Bindy i Coppiego zwyciężając w latach 1968, 1970 i 1972-74. Jakby tego było jeszcze mało gdy tylko zaszła gwiazda Merckxa do jego sukcesów nawiązali inni Belgowie tzn. Michel Pollentier i Johan De Muynck, którzy triumfowali w latach 1977-78.


Photo: Felice Gimondi


Co więcej nawet wtedy gdy jak to miało miejsce w sezonie 1971 Merckx nie wystartował zwycięstwo w Giro przypadło Szwedowi Gosta Petterssonowi - najmocniejszemu ze słynnej w owych czasach czwórki braci specjalizujących się w jeździe na czas. Włochem starającym się powstrzymywać ową inwazję z Północy był Felice Gimondi, który wygrał Giro w latach 1967, 1969 i 1976. Ponieważ był on jeszcze drugi w 1970 i 1973 roku oraz trzeci w latach 1965, 1968 i 1974-75 tym samym stał się rekordzistą po względem liczby wizyt na generalnym podium Giro d'Italia. W latach osiemdziesiątych poza już wcześniej wymienionymi przewagami Hinault, Saronniego czy Mosera warto odnotować przede wszystkim zwycięstwa: Giovanni Battaglina w 1981 roku tuż po zakończeniu wygranej przez niego Vuelta a Espana oraz triumf Irlandczyka Stephena Roche'a z sezonu 1987 na drodze do potrójnej korony na miarę samego Merckza czyli Giro, Tour i Mistrzostwa Świata. W 1988 roku Giro doczekało się pierwszego zwycięzcy spoza Europy w osobie Andrew Hampstena - amerykańskiego górala rodem z Colorado, który jako jeden z nielicznych w dobrym zdrowiu przetrwał śnieżycę na Passo Gavia. Natomiast w sezonie 1989 wyścig wygrał dwukrotny trumfiator TdF Francuz Laurent Fignon, któremu nieco później do nawiązania do wyczynów największych legend kolarstwa zabrakło 8 sekund na Champs-Elysees. Podczas tej edycji z roku 1989 w regulaminie Giro pojawiła się klasyfikacja specjalnej lotnej premii czyli "intergiro", którą wygrał wówczas Jugosłowianin Jure Pavlić. W późniejszych czasach najbardziej upodobał ją sobie Fabrizio Guidi wygrywając "maglia blu" w latach 1996 i 1999-2000. W 1990 roku Giro zdominowane zostało przez późniejszego dwukrotnego mistrza świata Gianni'ego Bugno, który prowadził przez cały wyścig od startu w Bari do mety w Mediolanie. Wtedy to bowiem stolica Lombardii ponownie odzyskała prawo do organizacji wielkiego finału wyścigu.


Photo: Bernard Hinault


Początek lat dziewięćdziesiątych to znów era dominacji kolarzy zagranicznych. W latach 1992-93 na szosach Giro nie miał sobie równych Bask z Nawarry czyli Miguel Indurain, który ze startu we Włoszech zwykł sobie czynić próbę generalną przed lipcowym startem w Tour de France. Zdetronizował go dopiero w 1994 roku Rosjanin Jewgienij Bierzin stając się tym samym pierwszym zwycięzcą Wielkiego Touru zza niegdysiejszej "żelaznej kurtyny". Sukces Bierzina powtórzył w 1996 roku jego rodak Paweł Tonkow, który to na tyle upodobał sobie ściganie wokół "włoskiego buta", iż począwszy od 1992 roku przez niemal dekadę nie wypadał z pierwszej "10" klasyfikacji generalnej tego wyścigu. W międzyczasie do dawnych wiktorii Kobleta i Clerici'ego nawiązał w sezonie 1995 Szwajcar Toni Rominger wyprzedzając Bierzina i rosyjskiego Łotysza Piotra Ugriumowa. Jednak ostatnia dekada należała już wyłącznie do Włochów, którzy wygrali wszystkie edycje Giro od roku 1997. Trzej z nich zwyciężali dwukrotnie tzn. Ivan Gotti (w latach 1997 i 1999), Gilberto Simoni (2001 i 2003) oraz Paolo Savoldelli (2002 i 2005). Szczególnie dokonania Simoniego są godne uwagi jako, że zawodnik ten od roku 1999 aż siedem razy stał na podium będąc także drugi w 2005 roku oraz trzeci w latach 1999-2000, 2004 i 2006, zaś jedyna jego nieobecność na pudle wiąże się z kokainowymi kontrowersjami z wiosny 2002 roku. Do "Gibo" należy też rekord (najniższy pośród Wielkich Tourów) przeciętnej prędkości całego Giro tzn. 38,917 km/h wykręcone w 2003 roku. Wymieniając triumfy Włochów nie sposób oczywiście zapomnieć o Ivanie Basso (2006 i 2010), Danilo Di Luce (2007) i świętej pamięci Marco Pantanim, który w sezonie 1998 ustrzelił wielce prestiżowy dublet Giro + Tour. "Il Pirata" w roku 1999 zdominował wyścig Dookoła Włoch w jeszcze większym stopniu i był już prawie pewny drugiego z rzędu zwycięstwa, lecz ostatecznie został wykluczony z tej imprezy przed startem do przedostatniego etapu z uwagi na podwyższony poziom hematokrytu. W ostatnich dwóch sezonach hegemonię gospodarzy przełamali Alberto Contador (2008) i Denis Menchov (2009). W ubiegłym roku na trasie Giro najlepszy okazał się znów Contador, jednak został on później zdyskwalifikowany, a jego triumf przekazano Michele Scarponiemu.


Photo: Gilberto Simoni


Historia polskich startów w Giro d'Italia liczy sobie już ćwierć wieku. Szlaki przecierał w sezonie 1982 Czesław Lang zajmując bardzo dobre jak na debiut w tak poważnej imprezie siedemnaste miejsce. W 1986 roku w peletonie Giro pojawił się Lech Piasecki i przebojem wyrobił sobie pozycje jednego z najlepszych specjalistów od jazdy indywidualnej na czas. "Piasek" wygrał w sumie pięć etapów Giro, w tym cztery czasówki. Wygrywał "etapy prawdy" do Sieny (1986), Vittorio-Veneto (1988) oraz Riccione i Florencji (1989), a ponadto etap ze startu wspólnego wokół Trento podczas swego najbardziej udanego startu w Giro z sezonu 1989. Ponadto Piasecki wraz z Langiem w ramach ekipy Del Tongo-Colnago wygrali dwie jazdy drużynowe na czas w latach 1986 i 1988. W klasyfikacji generalnej "Corsa Rosa" najwięcej do powiedzenia spośród naszych miał jednak Zenon Jaskuła, który to był dziewiąty w 1991 oraz dziesiąty w 1993 roku, a poza tym także siedemnasty w 1992 roku oraz dwukrotnie dwudziesty w latach 1990 i 1996. W sezonie 2003 na wyścigu Dookoła Włoch pojawiła się cała polska ekipa tzn. CCC-Polsat z sześcioma Polakami w składzie. Najlepszym z nich okazał się Dariusz Baranowski, który ukończył ów wyścig na dwunastym miejscu. Natomiast w 2006 roku jako czwarty Polak po Langu, Jaskule i Baranowskim do czołowej "20" Giro przedarł się Sylwester Szmyd.

Wypada też dodać, iż jak na skomplikowaną organizacyjnie imprezę z wielkimi tradycjami przystało Giro miało dotychczas tylko czterech patronów. Pierwszym był oczywiście Armando Cougnet w latach 1909-1948. Po nim Vincenzo Torriani w latach 1946-1992, zaś samodzielnie od roku 1949. Następnie Carmine Castellano w latach 1989-2004, choć samodzielnie dopiero od roku 1993. Od sezonu 2005 dyrektorem wyścigu jest Angelo Zomegnan.


Photo: Lech Piasecki


Historia wyścigu pochodzi ze strony http://www.kolarstwo-szosowe.gda.pl, a jej autorem jest Daniel Marszałek. Dziękujemy!
pro-cycling.org